Pin It

Karmienie, przewijanie, kąpiel, zabawa… i tak w kółko. Jak tu znaleźć choć chwilę na zabiegi kosmetyczne? Na zakręcenie włosów, zrobienie starannego makijażu czy wykonanie peelingu i maseczki na twarz potrzeba czasu, a czas akurat jest tym, czego przy dziecku brakuje najbardziej. Czy więc młode mamy są skazane urodowe zaniedbanie? Nie! Oto kilka prostych trików, które w ekspresowym tempie dodadzą świeżości i uroku.

Z korektorem za pan brat

Możesz zrezygnować z cieni do powiek, możesz zapomnieć o bazie pod podkład, a nawet o samym podkładzie, ale zawsze pamiętaj o korektorze. Ten niepozorny kosmetyk potrafi zdziałać prawdziwe cuda, a jego nałożenie zajmie góra kilka minut. Ukryje cienie pod oczami, będące zmorą właściwie każdej młodej mamy, dla której nieprzerwany sen jest tylko wspomnieniem. Zamaskuje rozszerzone naczynka, które nierzadko właśnie w ciąży uwidaczniają się po raz pierwszy. No i oczywiście zatuszuje mniejsze lub większe krostki i wypryski, które mogą być efektem burzy hormonalnej.

Nie wystarczy jednak „jakiś” korektor. Trzeba się zastanowić nad formą (pędzelek, sztyft, słoiczek) i kolorem, a wybór powinien być uzależniony od tego, co chcesz schować przed wzrokiem innych. Jeśli liczba rodzajów korektorów przyprawia cię o zawrót głowy, poproś o pomoc ekspedientkę. Istnieje jednak kilka podstawowych zasad, które pomogą ci w zakupie.

„Pajączki” najlepiej ukryje korektor w kolorze zielonym, który „zgasi” czerwień naczynek (do kupienia TUTAJ za niecałe 10 zł). Bardzo ważny jest wybór odcienia korektora pod oczy. Nie wpadaj w pułapkę myślenia, że im jaśniejszy kolor, tym lepiej. Zbyt blade, odróżniające się na tle reszty twarzy okolice oczu tak samo źle wyglądają jak zbyt ciemne. Korektor powinien być jaśniejszy od kolorytu twarzy (lub podkładu, jeśli go używasz) o mniej więcej jeden ton. W przypadku cieni pod oczami najlepiej sprawdzi się preparat płynny (np. TAKI korektor z Eveline za ok. 13 zł), który możesz nałożyć pędzelkiem czy nawet palcami.

Ust korale

Obrysuj kontur, nałóż pierwszą warstwę, odciśnij usta na chusteczce, nałóż drugą warstwę… Wykonanie perfekcyjnego makijażu ust wymaga wprawy i czasu. Wiele kobiet rezygnuje z używania kolorowych szminek także z innego banalnego powodu: po prostu ich nie lubią. Jak sprawić, żeby usta były gładkie i błyszczące bez konieczności aplikacji kilku warstw szminki?

Sięgnij po szczoteczkę do zębów. Tak, tak, dobrze przeczytałaś. Wilgotną szczoteczką masuj usta przez niecałą minutę, a efekt będzie powalający. Wprawdzie kuszące zaczerwienienie nie utrzyma się przez kilka godzin, lecz dzięki masażowi wargi staną się doskonale gładkie i miękkie, a to już połowa sukcesu. Tak przygotowane usta możesz podkreślić zwykłą pomadką ochronną, błyszczykiem lub gęstym kremem nawilżającym. Szeroki wybór pomadek i balsamów ochronnych do ust znajdziesz TUTAJ.

Hipnotyzujące spojrzenie

Cienie zamaskowane, usta zaróżowione, a co z oczami? Nie bez powodu mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Odpowiednio zaakcentowane mogą zastąpić cały makijaż. Ale która młoda mama ma czas na zastosowanie bazy, zaaplikowanie cieni, narysowanie kreski eye-linerem i na koniec wytuszowanie rzęs? Tak naprawdę wystarczy ograniczyć się do tej ostatniej czynności. Podkręcone i wydłużone rzęsy to klucz do dobrego wyglądu, a przecież na użycie maskary potrzeba, przy odrobinie wprawy, tylko kilkanaście sekund.

Przede wszystkim zastanów się, czy potrzebujesz tuszu wodoodpornego czy zwykłego. Następnie przyglądnij się swoim rzęsom. Są długie? Może więc wystarczy je tylko pogrubić (TUTAJ kupisz tusz pogrubiający z Maybelline za ok. 15 zł). Są gęste, ale krótkie? Wybierz tusz wydłużający (Joko, Maskara wydłużająco-podkręcająca – LINK). Myślisz nad kupnem popularnych ostatnio maskar dających spektakularny efekt sztucznych rzęs? Nie zawsze jest to dobra decyzja. Taki makijaż idealnie pasuje na wieczorne wyjście, ale przy delikatnym makijażu dziennym rzęsy będą wyglądać (nomen omen) zbyt sztucznie. Najważniejsze jest, żeby tusz był trwały i nie kruszył się.

Masz tylko chwilę? Po prostu pociągnij rzęsy tuszem od nasady po końce, powoli, zygzakowatym ruchem. Wcześniej możesz przyprószyć je lekko pudrem, dodasz im w ten sposób grubości. Dysponujesz kilkoma minutami? Warto posłużyć się zalotką. Pamiętaj jednak, że używa się jej na niewytuszowane rzęsy! Inaczej możesz je poważnie uszkodzić.

SOS przed wielkim wyjściem

W końcu udało ci się znaleźć wolny wieczór i planujesz spotkanie ze znajomymi? Twoja cera prawdopodobnie nie jest w najlepszej kondycji. Szara, zmęczona, być może poznaczona pierwszymi zmarszczkami. Wypróbuj tzw. maseczkę bankietową, która zapewni ci doskonały wygląd na cały wieczór.

Taka maseczka ma silne działanie nawilżające, napinające i wygładzające. Cera błyskawicznie odzyskuje blask, znikają niewielkie bruzdy, pory skóry zostają zwężone, skóra staje się gładka i miękka. Niektóre maseczki zawierają dodatkowo drobinki pigmentu lub brokat. Przed użyciem warto przeczytać etykietę: niektóre preparaty nakłada się po zastosowaniu kremu, a przed wykonaniem makijażu, a więc inaczej niż tradycyjne maseczki. Warto przetestować m.in. maseczkę  „Nocne Życie” firmy Dermika (do kupienia TUTAJ) czy maseczkę bankietową Yoskine 30+.

Puszyste włosy

Włosy, podobnie jak skóra, podlegają ogromnym zmianom pod wpływem hormonów i diety. Problemem dobrze znanym wielu młodym mamom jest nadmierne przetłuszczanie się pasm. Umyte o poranku włosy nieraz już pod wieczór straszą zgromadzonym łojem. W takiej sytuacji warto sięgnąć po tzw. suchy szampon (do kupienia TUTAJ za 8 zł).

Określenie „szampon” może być mylące. Taki preparat nie zastąpi bowiem całkowicie tradycyjnego mycia. Jest natomiast ratunkiem w sytuacjach, gdy nie mamy czasu bądź możliwości użycia zwykłego szamponu. Kosmetyk zawiera w swoim składzie substancje, które po nałożeniu na włosy, wchłaniają nadmiar sebum. Głównym składnikiem jest zwykle talk. Nazwa wydaje ci się znajoma? I słusznie. Taki sam efekt jak po zastosowaniu (nie da się ukryć – drogiego) suchego szamponu uzyskasz, posypując włosy zwykłym talkiem kosmetycznym, który zdobędziesz w każdej aptece. Jak go używać?

Przyprósz włosy u nasady i pozostaw na kilkanaście sekund, aby talk miał czas na wchłonięcie łoju. Następnie „wytrzep” włosy palcami i rozczesz szczotką lub grzebieniem. Nie przesadzaj z ilością talku, inaczej pasma mogą się odrobinę rozjaśnić. Po takim zabiegu włosy są matowe i bardziej się elektryzują, ale za to są również świeże i puszyste.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ