Pin It

„Dobry poród to ogromna wartość, którą trudno przecenić. To przyszłość kobiety i dziecka oraz fundament ich dalszej relacji. Warto o to powalczyć!” – mówi Agnieszka Maciąg, Twarz kampanii „Po prostu Położna”, znana modelka, prezenterka, piosenkarka, pisarka i przede wszystkim Mama dorosłego syna Michała i półtorarocznej córki Helenki. W wywiadzie dla Siostry Ani mówi o świadomym życiu, odważnych decyzjach, sile, jaką daje ciąża, naturalny poród i macierzyństwo oraz niezwykłej, kobiecej relacji ze swoją… położną.  

Pani córka kilka miesięcy temu świętowała swoje pierwsze urodziny. Jaki to był dla Państwa rok?

Pierwsze urodziny Helenki to było dla nas wielkie święto. Razem z moim mężem, synem Michałem i moją Mamą (Babcią Helenki) upiekliśmy wielki tort ozdobiony świeżymi truskawkami. Stworzyliśmy wielopokoleniowe dzieło pełne miłości. Pojawienie się w rodzinie takiego Maleństwa zawsze wywraca życie do góry nogami! Brak snu i totalny brak czasu dla siebie znają doskonale wszystkie mamy. Jednak natura tak to stworzyła, że te trudności rekompensuje słodycz dziecka, bezmiar miłości i najszczęśliwszych chwil razem. Pierwszy rok życia dziecka to czas pełen wyzwań, ale także nagród. Nie ma nic piękniejszego niż obserwowanie, jak rozwija się mała Istota i zmienia każdego dnia. Prawdziwy cud życia.  Cieszę się, że mogę być częścią tego procesu ponownie, teraz dużo bardziej świadomie.

Rodzicielstwo niesie ze sobą mnóstwo zmian. Jak macierzyństwo zmieniło Panią jako kobietę?

Przede wszystkim zmienia mnie jako człowieka. Wychodzę poza swoje ja i swoje ego. Rezygnuję z własnego komfortu dla dobra dziecka. To nie jest łatwy proces, ale bardzo rozwijający. Wszystko co w życiu wielkie i ważne przychodzi z wysiłkiem. Inaczej nie docenialibyśmy tego. Macierzyństwo nauczyło mnie ogromnej empatii. To przekłada się nie tylko na relacje z dziećmi, ale ogólnie ze wszystkimi. Otwiera mnie na innych, na ich potrzeby i uczucia. Może dlatego młode mamy tak chętnie i z taki oddaniem pomagają potrzebującym, są wrażliwe na cudze cierpienie… Podczas ciąży i po porodzie zmienia się również nasze ciało i nasz stosunek do niego. To uczy niezbędnego dystansu do fizyczności. Ale jednocześnie dając życie niesamowicie spełniamy się jako kobiety. Mówię tu w liczbie mnogiej, bo jestem pewna, że wiele kobiet podziela ten pogląd. Bycie rodzicem to ogromna odpowiedzialność. Kiedyś panicznie się jej bałam, dzisiaj jestem wdzięczna i dumna, że mogę być odpowiedzialna. Być oddaną Mamą to najtrudniejsza, ale również najpiękniejsza i najważniejsza z ról. Mówię o tym z pełną świadomością, jako mama dorosłego już dziecka.

„Nasz rozwój nigdy się nie kończy, składa się z mnóstwa etapów i kiedy już człowiek myśli, że osiągnął ostatni, otwiera się przed nim kolejny. Ale właśnie to jest fantastyczne!” – mówiła Pani w jednym z wywiadów. Jak Pani zdaniem rodzicielstwo wpływa na nasz rozwój osobisty? 

Rodzicielstwo to dla nas najważniejsza ścieżka rozwoju. Mój Syn jest już dorosły, więc doskonale wiem jak wiele etapów i wyzwań musimy przejść, by wychować wspaniałego człowieka. Czasem bywa ciężko, ale wiem, że warto. Michał jest dzisiaj moim bliskim przyjacielem, którego kocham, z którym uwielbiam rozmawiać i spędzać czas. Wiem, że on wiele nauczył się ode mnie, ale również ja mnóstwo nauczyłam się od niego. Pięknie jest widzieć owoc swoich wysiłków i miłości. Warto się starać, bo nagroda jest wielka.

W jednym z wywiadów mówiła Pani także, że dzieląc się swoim doświadczeniem chce Pani wzmacniać inne kobiety. Czego Pani zdaniem nam – kobietom – brakuje, aby w pełni cieszyć się swoim macierzyństwem i nie ulegać złośliwym uwagom innych?

Złośliwych uwag w ogóle nie słuchajmy. Niech wracają do nadawcy. Nie można się przejmować opiniami innych ludzi. Każda z nas ma swoją własną drogę rozwoju i swoje własne zadania. Nie ma uniwersalnych recept dla wszystkich i ja nie staram się być mentorem. Jestem po prostu kobietą, która ma za sobą cały szereg bardzo interesujących doświadczeń. Dzielę się nimi z nadzieją, że pomogą innym, zainspirują, dodadzą siły. Czego nam brakuje? Trudno generalizować – każda z nas to zupełnie inna, indywidualna historia. Na pewno naszym wspólnym, kulturowym obciążeniem jest obraz „matki Polki”, umordowanej i udręczonej. Każda z nas w swojej własnej głowie musi poradzić sobie z tym wzorcem i stereotypami, by odnaleźć radość, szczęście i spełnienie. To jest właśnie nasza droga rozwoju.Agnieszka Maciąg Smak miłościPorozmawiajmy o ciąży, o tym jak bardzo jest to emocjonalny okres w życiu każdej kobiety. Lubi Pani wracać wspomnieniami do tamtego czasu?

Ciąża to totalna huśtawka nastrojów. Hormonalne rozbicie, kiedy kobieta przestaje poznawać samą siebie. Każda z nas inaczej to przechodzi – niektóre są spokojne, inne pełne niepokoju, a inne czasem śmieją się, by zaraz zacząć płakać bez powodu. Dla mnie również był to czas pełen kontrastów – z jednej strony ogromne szczęście, a z drugiej strony strach o to, co będzie dalej. Przecież tu nie da się wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Oczywiście, ze swojej strony musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by było dobrze. Dbać o siebie i maleństwo, ćwiczyć, edukować się, dobrze się odżywiać itd. Ale przecież ciąża, poród i dziecko to jednak duża niewiadoma. To czas, kiedy musimy bezgranicznie zaufać Siłom Wyższym, Opatrzności. To dodaje ogromnego hartu ducha. Mimo wszystkich tych hormonalnych huśtawek lubię wspominać okres ciąży. Z biegiem czasu pamiętamy tylko te najlepsze chwile, a było ich mnóstwo! Poczucie ciepła i  nieopisanej bliskości… Miłość. Wzruszenia oczekiwania. To coś magicznego. Podczas ciąży wycofałam się z życia publicznego, by niczego nie przegapić. By przeżyć wszystko głęboko, pięknie i intensywnie. Dałam mnóstwo czasu i spokoju sobie, dziecku i Rodzinie. Bardzo się z tego cieszę, bo ciąża to przecież zupełnie wyjątkowy czas w życiu kobiety. Warto go nie przeoczyć w codziennej pogoni.

Ciążę i poród można postrzegać bardzo różnorodnie – w aspekcie fizycznym, społecznym, psychicznym, ale i duchowym. Pani o swoim porodzie w domu opowiada jako o mistycznym doznaniu, a takie spojrzenie na poród to dla niektórych sfera marzeń. Co można dla siebie zrobić, aby właśnie w ten sposób móc go przeżyć?

Przede wszystkim dać sobie na to czas. Zagłębić się w nim. Poczuć. Naprawdę go przeżyć. Jeśli kobieta za tym pójdzie, to nie będzie musiała o nic pytać. Podczas ciąży nasza intuicja działa w sposób zupełnie niezwykły. Jeśli jej posłuchamy i pozwolimy, by nas prowadziła, będą się działy prawdziwe cuda. Zapomniałyśmy o tym, że kobiecość to coś wielkiego. To niesamowita siła. To my dajemy życie. Dokonujemy najważniejszego aktu twórczego jaki istnieje. Niestety kobiety rzadko to w sobie pielęgnują i rozwijają, a zbyt często oddają swoją siłę innym. Mam nadzieję, że to się zmieni.

W czasach, kiedy wiele kobiet decyduje się na cesarskie cięcie, a opieka i warunki w wielu szpitalach wciąż pozostawiają wiele do życzenia, Pani otwarcie mówi o porodzie siłami natury i to bez znieczulenia.  Dlaczego?

Żeby pokazać, że tak też można, że poza cesarskim cięciem i znieczuleniem są też inne opcje. Ja dokonałam takiego wyboru i zrobiłam to bardzo świadomie. W moim przekonaniu życie ma sens tylko wtedy, gdy dokonujemy swoich własnych i bardzo świadomych wyborów. Dlatego nieustannie trzeba się uczyć, dowiadywać, czerpać wiedzę z różnych, alternatywnych i niezależnych źródeł. Myśleć samodzielnie i żyć odważnie. Dla mnie tylko to ma sens. Tylko takie życie jest głębokie i spełnione. Naturalny poród daje kobiecie niesamowicie dużo siły. Może też wnieść do życia niesamowitą ilość piękna. Warto tego nie stracić.

Położna Ewa Janiuk często powtarza, że dobre przygotowanie do porodu w domu wynosi się z hierarchii wartości całej rodziny. Jak wyglądały Pani przygotowania do porodu?

Moja pierwsza ciąża to było totalne szaleństwo młodości. Mówię to z uśmiechem na ustach, bo w tym również było wiele piękna, które dostrzegam bardziej z perspektywy czasu. Druga ciąża to już długi proces samorozwoju. Nie tylko mnie jako matki, ale ogólnie jako człowieka. Kilka lat temu zrobiłam rewolucję w swoim życiu, generalne porządki siebie, swojego życia, relacji, wartości, pracy. Zaczęłam ćwiczyć jogę, dobrze się odżywiać, zaprowadziłam pokój w mojej głowie. Joga bardzo mi w tym pomogła. Wydaje mi się, że to właśnie ta droga dała mi odwagę i siłę, która była niezbędna podczas domowego porodu. Mój proces i etapy przemiany opisałam w książce pt. „Smak szczęścia”, którą polubiło bardzie wiele Polek.

Jak wyglądała Pani relacja z położną w czasie ciąży oraz po porodzie?

To niezwykły, wręcz metafizyczny rodzaj bliskości dwóch kobiet. Nigdy przedtem czegoś takiego nie doświadczyłam. Z jednej strony bardzo profesjonalna, konkretna, rzeczowa pomoc, a z drugiej – ogromne wsparcie emocjonalne, duchowe. Wybrałam Ewę Janiuk po przeczytaniu jej tekstu w jednej z książek o domowym porodzie. Poczułam z nią niesamowitą więź, która wynikała z identycznych poglądów na sprawy porodu i rodzicielstwa. Wiedziałam, że ta kobieta zrozumie mnie bez słów. Musiałam bardzo się natrudzić, aby Ewa zechciała i mogła przyjąć poród mojej Helenki. Ale było warto się starać! Ewa podzieliła się ze mną nie tylko swoim profesjonalizmem i doświadczeniem, ale również sercem, dobrocią, empatią i niezwykłą mądrością. To moja cudowna szamanka narodzin – silna, a jednocześnie niezwykle delikatna, profesjonalna i opanowana, oddana, dobra, taktowna, dyskretna, troskliwa – po prostu wspaniała, mądra kobieta. Szczerze ją podziwiam.

Co Pani zdaniem jest ważne w temacie ciąży i rodzicielstwa, a o czym prawie w ogóle się nie mówi, bądź traktuje się jako temat drugorzędny?

Przede wszystkim to, że ciąża i narodziny to sprawa dobra. Naturalna. Że naturalny poród daje kobietom poczucie godności, własnej wartości, spełnienie i siłę. Że jest to najlepszy dar, jaki możemy dać sobie i swojemu dziecku. Temat ciąży i porodu był kiedyś pudrowany i lukrowany, ale dzisiaj widzę przesadę w drugą stronę. Wcale się nie dziwię, że kobiety boją się porodów. Obraz jaki prezentują media jest naprawdę przerażający. Pogoń za medialną sensacją wyrządził bardzo wiele szkody. Pozytywne przypadki, których jest dużo więcej, nie nadają się na okładki pierwszych stron gazet, więc się o nich nie mówi. Powstał więc obraz zafałszowany i nieprawdziwy. W dzisiejszych czasach to my, kobiety, decydujemy gdzie i jak chcemy rodzić. Mamy do tego prawo. Musimy się jednak bardzo postarać, by poród był dla nas i dla naszego dziecka pozytywnym przeżyciem. Do tego stworzyła nas natura. I właśnie o tym zupełnie się nie mówi.

Takie aspekty będą poruszane m.in. podczas spotkań organizowanych w ramach kampania „Po Prostu Położna”. Co sprawiło, że postanowiła Pani wziąć udział w tej akcji?

Bardzo chciałabym, aby młode mamy uniknęły tego, przez co ja przeszłam dwadzieścia lat temu, gdy na świat przyszedł mój Syn. Bez znajomości i respektowania swoich praw młode mamy cofają się w czasie do tamtych dni i tamtych warunków. Jestem pewna, że to, co zmienia nasze życie, to właśnie świadomość. Aby móc dbać o siebie i nasze dzieci, musimy znać swoje prawa. Niestety, wiedza o nich jest bardzo znikoma. Wiem to po sobie, ponieważ ja sama dowiedziałam się o wielu sprawach dopiero w trzecim trymestrze ciąży! Mimo tego, że byłam prowadzona przez dwóch lekarzy. Okazało się, że w każdej sytuacji musimy edukować się same i same domagać się egzekwowania naszych praw. Warto pamiętać, że wywalczyły je dla nas inne kobiety, by następnym było łatwiej i lepiej. Biorę udział w tej kampanii ze względu na szacunek dla ich oddania. Nigdy przedtem kobiety nie miały tak wielu praw i przywilejów. Niech młode matki z tego korzystają! Mam poczucie, że my, kobiety, niezależnie od wieku i pozycji społecznej, jesteśmy członkami tego samego plemienia. Dobro innych kobiet i ich dzieci traktuję jak swoje własne. Dobry poród to ogromna wartość, którą trudno przecenić. To przyszłość kobiety i dziecka oraz fundament ich dalszej relacji. Warto o to powalczyć! Drugi aspekt to fakt, że w Polsce niewiele osób wie kim w ogóle jest położna, jakie ma wykształcenie, do czego jest przygotowana, jakie ma kompetencje. Nie docenia się rangi tego zawodu. Trzeba to zmienić po to, by móc w pełni korzystać z tego, co mają do zaoferowania.

Co chciałaby Pani, aby kobiety wyniosły z tej akcji?

Świadomość, wiedzę, odwagę i siłę. Oraz mnóstwo pozytywnej energii!

Dziękuję za rozmowę.

Ja również i zapraszam na nasze spotkania!


Przeczytaj więcej na temat kampanii Po Prostu Położna.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ