Pin It

Malowanie pokoiku dziecka ekologiczną farbą, noszenie malca w chuście, zmiana diety na naturalną, brak szczepień, długie karmienie piersią – ekomama to pojęcie bardzo pojemne i szerokie. Obejmuje wszystko od  „eko” śpioszków i niepryskanych owoców, po trwałą zmianę stylu życia całej rodziny.

Moda na ekologiczne wychowywanie dzieci została zapoczątkowana w latach 70. przez matki z pokolenia hippisowskiej rewolucji.

Nosiły dzieci w chustach, podobnie jak kobiety z najdalszych zakątków ziemi, stosowały dietę wegetariańską lub pięciu przemian, bawiły się z dziećmi eko – zabawkami z drewna. W Polsce w tym czasie również wychowywano dzieci ekologicznie, jednak bardziej z konieczności, niż z przekonania. W sklepach nie było nic; nie dziwne więc, że młode mamy karmiły pociechy niepryskanymi warzywami prosto od rolnika i długo nie odstawiały ich od piersi. Wybierały pieluchy tetrowe, a ich dzieci były wegetarianami nie dlatego, że tak bardzo zależało im na ekologicznym stylu życia, lecz dlatego, że często nie było innej możliwości. Przełom nastąpił dopiero w latach 90. Dokładnie wtedy zaczęły do nas docierać zagraniczne trendy w macierzyństwie. Często na wszystkie rzucałyśmy się bez chwili refleksji.

Zdrowy rozsądek

Macierzyństwo ekologiczne ma być głosem zdrowego rozsądku, powrotem do bliskości z dzieckiem i życia bliżej natury. W Polsce ciekawym przykładem takiego podejścia jest Reni Jusis, która na swojej stronie Ekomama.pl propaguje własnoręczne przyrządzanie kremów dla dziecka (bez konserwantów!), zakładanie domowego ogródka, alternatywne i bezbolesne metody porodu, nieszkodliwe dla dziecka metody walki z alergią i chorobami i pozbawione szkodliwych substancji pieluchy czy śpioszki. Namawia, by nasze dziecko nie było skazane na batoniki i frytki od pierwszego roku życia i na mleko z butelki od momentu przyjścia na świat. Radzi, jak za pomocą ekologicznych rozwiązań polepszyć zarówno swoje zdrowie, jak i zdrowie  dziecka, zadbać o jego żywienie i rozwój, a także wyeliminować dolegliwości ciążowe. Zależy jej przy tym, by młode mamy zrozumiały, że ekologicznie nie koniecznie znaczy drogo (rozmowę z Reni Jusis przeczytasz w TYM miejscu). Zastąpienie żrących chemicznych proszków do prania orzechami piorącymi, „przestawienie się” na pieluchy wielorazowe, chusta zamiast wózka, długie karmienie piersią i samodzielne przygotowanie posiłków z lokalnie rosnących warzyw zamiast kupowania słoiczków jest bowiem tańsze, niż zwykłe metody. Niestety, modę na ekologię zwęszyły też firmy, które próbują nas przekonać, że jest wręcz odwrotnie.

[quote_box_center]Bambusowe otulacze znajdziesz w TYM miejscu. Zdrowej żywności szukaj pod TYM linkiem. [/quote_box_center]

Eko znaczy drogo?

Sklepy dla mam i dzieci pełne są dziś niezwykle drogich zabawek z ekologicznego drewna, gotowych „eko” obiadków za 20 złotych za sztukę, „zdrowszej” wody w cenie 10 złotych za butelkę… Jakby tego było mało – restauracje oferują naturalne i ekologiczne potrawy dla dzieci, które kosztują więcej, niż te dla rodziców mimo, że są dwukrotnie mniejsze. Sieci odzieżowe oferują buciki dla sześciomiesięcznego bobasa z zbieranej ręcznie bawełny i kauczuku za kilkaset złotych, a na metkach dziecięcych ubranek napis „100 % bawełny” nie uwzględnia faktu, że bawełna wymieszana jest z toksycznymi pestycydami i może powodować u maluchów alergię. Biura podróży mają eko pakiety rodzinnych wakacji, które przerażają ceną. Tymczasem ekologiczne macierzyństwo nie ma być nałożeniem na matkę kolejnych, drogich w realizacji obowiązków, lecz uwolnieniem się od tych, które nakłada na nas współczesny świat. Na stronie Reni Jusis czytamy np. o sodzie oczyszczonej, którą – jak nasze babcie! – możemy stosować do mycia kuchni, dzięki czemu dziecko nie zatruje się chemicznymi płynami do naczyń, a my zaoszczędzimy. Autorka namawia też, by wymieniać się ubraniami ze znajomymi mamami, dzięki czemu nie będziemy musiały wydawać fortuny na stroje, z których malec i tak wyrósłby w ciągu miesiąca. Opisuje idealne wakacje „pod gruszą„, w czasie których mama i bobas wypoczywają z rodziną na łonie natury racząc się potrawami babci i cioci, zamiast w drogim, hotelowym pokoju. Podobnych rozwiązań są setki. Pomagają one zadbać o zdrowie i prawidłowy rozwój dziecka nie rujnując przy tym budżetu. Bo ekologiczne wychowywanie to nie dodatkowe wydatki spowodowane modą, lecz świadomy wybór.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ