Pin It

O konieczności czytania dzieciom mówią wszyscy. A czego maluchy mogą się nauczyć, gdy opowiadamy im historie rodzinne?

Wyniki badań, które ukazały się na portalu The Atlantic, pokazują, że z takiej formy opowiadania historii dzieci wyciągają wiele pozytywnych lekcji. Słuchając o tym, jak poznali się rodzice lub zabawnych historyjek z życia dziadków dziecko zaczyna lepiej rozumieć emocje i działania innych ludzi, co przydaje się później przy czytaniu ze zrozumieniem i dogadywaniu się z rówieśnikami w szkole. Takie historie to też najłatwiejsze, najbardziej naturalne i często pierwsze zetknięcie się z tradycją i kulturą –  w późniejszym życiu dziecku będzie łatwiej rozumieć tradycję swojego regionu i to, dlaczego jest (lub nie jest) takie, jak koledzy z klasy. W ten bezpretensjonalny sposób dzieci dowiadują się o historii czy geografii, co później pomaga im łatwiej przyswoić szkolne wiadomości. O wiele przyjemniej jest uczyć się o powstaniu, w którym uczestniczyła babcia czy o górach, w których dziadek polował na niedźwiedzie, niż o anonimowych wydarzeniach z przeszłości.

Agnieszka Maciąg Smak miłości

Jak ci minął dzień?

Maluch nie musi jednak słuchać tylko o zamierzchłych czasach – nawet opowiadanie w domu z detalami o tym, jak minął nam dzień lub co spotkało nas na wakacjach sprawia, że dziecko w przyszłości może mieć wyższe poczucie własnej wartości i lepszą świadomość własnej osoby i towarzyszących jej przekonań. Do tego znajomość historii rodzinnych buduje charakter, pomaga radzić sobie z życiowymi wyzwaniami i zmniejsza ryzyko depresji i problemów ze zdrowiem psychicznym. Dzieci zwykle dopiero jako nastolatki zaczynają w pełni rozumieć rodzinne dzieje i często pomaga im to zrozumieć i z większą empatią podejść np. do trudnego charakteru dziadka. W życiu dorosłym opowiadane przy jednej z pierwszych Wigilii historii o rodzinnym bohaterze pomagają budować poczucie kontroli nad życiem, swoich korzeni i tego, że ze wszystkim sobie poradzimy.

W kolejce i parku

Takie opowieści są przy tym uniwersalne – nie wymagają specjalnego czasu, oświetlenia, nastroju i miejsca. Można opowiadać je w kolejce, u dentysty czy w samochodzie, przez co znakomicie budują codzienną więź z dzieckiem. Do tego małe dziecko samo zaczyna opowiadać praktycznie od momentu, gdy może mówić, a rozmowy z rodzicami mogą przyspieszyć naukę mowy i owocować bardziej barwnymi historiami opowiadanymi przez malucha. Badacze podkreślają jednak, by historie dopasowywać do wieku dziecka i dopiero z czasem odkrywać bardziej złożone czy ponure szczegóły. Ważne jest też pozytywne zakończenie. Autorzy badań podają przykład: „opowieść o tym, jak od światełek na choince zapaliło się mieszkanie i prezenty, a rodzina musiała spędzić Wigilię w ośrodku pomocy społecznej jest w porządku, o ile dodamy, że z pożaru zachowała się szczególna pamiątka rodzinna, a w jadłodajni poznaliśmy kogoś, kto do dziś jest przyjacielem rodziny, więc wszystko to miało swoje plusy. Nie kończmy ponurą puentą”.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ