Jak zaoszczędzić na kosmetykach?
Pin It

Rocznie Polacy wydają na kosmetyki 19 miliardów złotych. Większość kobiet może się zgodzić ze stwierdzeniem, że zakupy w drogerii nie zawsze są przemyślane, a co za tym idzie – że wydajemy za dużo na produkty, których nigdy nie używamy. Jak zaoszczędzić na kosmetykach?

Mimo, że na półce w łazience stoją już trzy podkłady, kupujemy następny. Dziesięć lakierów do paznokci musimy w końcu wyrzucić, bo ich kolory wybrane w pośpiechu nie nadawały się na żadną okazję. Pod wpływem reklamy kupiłyśmy coś zupełnie zbędnego, co stoi teraz w łazience jak wyrzut sumienia. To codzienne problemy osób robiących zakupy, w tym wielu kobiet. Podpowiadamy, jak nie wydać fortuny i mieć kosmetyczkę pełną perfekcyjnie dobranych produktów.

Czy rzeczywiście darmowe?

Chętnie korzystamy z darmowych porad makijażystki czy wizażystki w centrum handlowym. Okazuje się jednak, że w rzeczywistości zwykle nie są one darmowe. Pod wpływem namów życzliwej specjalistki, która pokazuje nam, jak cudownie wyglądają na nas drogie cienie i tusz do rzęs konkretnej marki kupujemy produkty, których wcale nie potrzebujemy lub podobne mamy w domu. Do tego „cudowne” kosmetyki, jak żel do brwi, baza silikonowa, specjalistyczny eyeliner czy rozświetlacz z drobinkami złota. Po powrocie z centrum handlowego często przez wiele miesięcy nie mamy nawet czasu czy okazji ich użyć, a w końcu wyrzucamy je, bo są już przeterminowane. Kupujmy więc tylko to, co naprawdę jest nam potrzebne. Pamiętajmy też, że w okresie promocji część wizażystek i ekspedientek dostaje prowizję od sprzedania jak największej ilości produktów marki X. Podchodźmy więc z rezerwą do namów szczególnie, gdy ekspedientka zarzeka się, że wszystkie produkty danej marki są idealne, a inne to strata pieniędzy.

Przymierzaj przed zakupem

Nie tylko sukienkę musimy przetestować na sobie przed zakupem. Tak samo jest z kosmetykami. Mimo to, często zakładamy, że przeceniony o połowę podkład „ujdzie”, a perfumy w promocji na pewno będą nam dobrze służyć. Zapominamy o dziesiątkach flakonów, które i tak już zajmują półki w łazience. Testujmy więc kosmetyki kolorowe, ale też kremy (o ile to możliwe, prośmy o próbki), zapachy i balsamy. Pamiętajmy przy tym, że oświetlenie w drogeriach z założenia jest takie, by nasza cera wyglądała promiennie i każdy odcień pasował do niej jak ulał. Warto więc po pomalowaniu się podkładem i szminką wyjść ze sklepu na światło słoneczne – dopiero tam i po chwili od nałożenia (np. podkłady utleniają się, przez co ciemnieją) okaże się, czy kosmetyki naprawdę są dla nas stworzone. Nie testujmy kilkunastu flakonów perfum za jednym zamachem. Jest spora szansa, że kolejne zmieszają się z poprzednimi i zdezorientowane wybierzemy przypadkowe. Użyjmy perfum na miejscu w sklepie – jeśli po powrocie do domu zapach nadal będzie nam się podobał oznacza to, że warto w niego zainwestować (i zamówić przez internet, np. TUTAJ po promocyjnej cenie).

Drogie zawsze lepsze?

Czasem – zdecydowanie tak, szczególnie w przypadku produktów specjalistycznych, jak kryjący podkład czy wodoodporna mascara. Choć te za kilkadziesiąt czy kilkaset złotych wydają nam się czasem przesadnie drogie, w rzeczywistości… pozwalają zaoszczędzić! Tak jest np. w przypadku dobrego podkładu (TUTAJ znajdziesz wiele markowych podkładów) lub kremu (a TUTAJ produkty do pielęgnacji twarzy). Wiele z nich dzięki starannie opracowanej formule działa silniej i skuteczniej, przez co używamy ich mniej, niż „lejących się” podkładów czy kremów za kilka złotych. Z tych drugich często jesteśmy niezadowolone więc kupujemy kolejne lub nakładamy je co kilka godzin, by utrzymać efekt. Po kilku miesiącach okazuje się, że w tym czasie i tak wydałyśmy tyle samo, co na drogi, sprawdzony kosmetyk, a przy tym wciąż byłyśmy niezadowolone z efektu. Inaczej jest z „hitami sezonu” – kolorowe lakiery do paznokci, błyszczyki czy ryzykowne cienie do powiek spokojnie możemy wybrać w tańszej wersji (tanie lakiery kupisz w TYM miejscu, kolorowe błyszczyki w TYM, a TUTAJ cienie do powiek w różnych odcieniach). Droższy, trwały kosmetyk możemy wybrać wtedy, gdy dany kolor/formuła nam się spodoba i wiemy, że będziemy po nią sięgać regularnie. Uważajmy na kosmetyki produkowane przez domy mody – często znane logo i imponujące kampanie reklamowe są tu więcej warte, niż sam produkt.

Wizyta u dermatologa

Co to ma wspólnego z naszymi zakupami w drogerii? Wbrew pozorom, bardzo dużo. Niektóre problemy skóry czy włosów można szybko (a czasem i tanio) rozwiązać dzięki kilku wizytom u dermatologa raz na zawsze. Lekarz przepisze nam jeden sprawdzony preparat i uwolnimy się od testowania kolejnych, coraz droższych szamponów przeciwłupieżowych czy kremów nawilżających. Lekarz podpowie nam też, które substancje naprawdę działają, dzięki czemu w drogerii nie stracimy głowy stojąc przed półką z „kremami o mocy laseru” i „balsamami podnoszącymi biust 3D”.

Mądre porządki

Uważnie przeszukując szuflady i kosmetyczkę być może znajdziesz szminkę, która ostatni raz była w użyciu w zeszłym stuleciu. Takie kosmetyki to pułapki – poza tym, że są groźne dla skóry, robią w kosmetyczce „fałszywy tłok”, przez co nie wiemy co mamy i kupujemy kolejne, zbędne produkty. Niestety, życie mascary czy eyelinera powinno trwać maksymalnie pół roku. Po tym czasie najdroższy kosmetyk zacznie tracić swoje właściwości i być groźny dla skóry. To również dlatego na kosmetyki do makijażu nie warto wydawać fortuny – chyba, że jesteś gotowa za kilka miesięcy znów kupić za kilkaset złotych mascarę, eyeliner i szminkę. W przeciwnym razie dobrym wyjściem będzie sięgnięcie po kosmetyki, na które nas faktycznie stać.

Wielofunkcyjność

Moda na ekologię przyniosła nam jeden nieplanowany bonus. Okazało się, że modny olej kokosowy,  z oliwek czy arganowy to produkty wielofunkcyjne. Można nimi wykonać demakijaż, nawilżyć włosy i twarz, posmarować ciało, stopy i paznokcie. Choć więc butelka takiego olejku eko to często spory wydatek, jeśli pójdzie za tym oszczędność na balsamie, odżywce, kremie do rąk i produkcie do demakijażu, może się okazać, że zyskujemy całkiem sporo. Olej kokosowy kupisz w TYM miejscu za jedyne 16,40 zł za 200 ml, a arganowy TUTAJ za 38,40 zł za 100 ml.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ