kasia zielińska la millou
Pin It

Lubi mieć porządek w torebce i w życiu. Dobę rozciąga do 48 godzin, chodzi trochę niewyspana, ale twierdzi, że to kocha. Aktorka Katarzyna Zielińska w rozmowie przeprowadzonej dla Siostry Ani, opowiada o podróżach z 8-miesięcznym synkiem oraz byciu pozytywną, asertywną i kreatywną mamą.

Wiemy, że jedną z Pani pasji są podróże. Jeździła Pani po świecie, jeszcze zanim została mamą. Co zmieniło się w tej kwestii po urodzeniu synka? Nadal z takim zapałem Pani podróżuje?

Zapał jest wręcz większy, bo i wyzwanie większe. Ale również dlatego, że mam wielką chęć pokazania świata mojemu dziecku. Wiele osób wychodzi z założenia, że dziecko nic z takich wyjazdów nie pamięta. Ale przecież nie chodzi o to, żeby w wieku kilku lat relacjonowało rodzicom to, co widziało. Moim zdaniem dziecko bardzo się rozwija i otwiera, staje się odważne, uśmiechnięte i to jest wartościowe. Takie podróże wzmacniają też więzy między rodzicami a dzieckiem. Podróże w ogóle są super (śmiech). Jestem mamą, która nie boi się podróży z dzieckiem. Byłam w Tajlandii, kiedy Heniek miał 4 miesiące. Przed wyjazdem wszyscy mnie straszyli i pytali : „nie boisz się?!”. Ale ja się dobrze przygotowałam do takiego wyjazdu. Rozmawiałam dużo z mamami, które były doświadczone w takich dłuższych, czy egzotycznych podróżach, więc wiedziałam co zrobić by się nie bać, by dziecko było bezpieczne. Wiadomo, że taki wyjazd to większe wyzwanie, większa mobilizacja, lepsza organizacja. Moja walizka nie jest już tak ważna, jak walizka dziecka. Po prostu uważam, że wszystko jest dla ludzi. Teraz i na lotniskach, i w samolotach ludzie są nastawieni na podróże z dzieckiem. Nie ma czegoś takiego, że ludzie patrzą na nas i mówią – „Boże, dziecko podróżuje, na pewno będzie płakać”.  Świat jest coraz bardziej otwarty. Kiedy podróżowałam sama, przyglądałam się temu z myślą o tym, że sama kiedyś będę mamą i byłam bardzo wyrozumiała. Teraz, podróżując z dzieckiem, na takich wyrozumiałych ludzi trafiam i ja, czy to w hotelach, czy w samolotach. Grunt to dobre nastawienie. Do podróży i do życia.

Czy wyjazd z dzieckiem wymaga specjalnego przygotowania?

Na pewno! Wymaga lepszej organizacji, odpowiedniego spakowania chociażby bagażu podręcznego. Trzeba też poczytać o miejscu, do którego się wybieramy i sprawdzić wcześniej, co się przyda, a co nie. Wiadomo też, że musimy poświęcić dziecku więcej uwagi, niż w domu. Jestem zdania, że jeśli się chce, to wszystko się da.

Które miejsca, w których Pani była, z Pani perspektywy są najbardziej przyjazne do podróży z dzieckiem?

Może to niektórych zaskoczyć, ale chyba bardziej Tajlandia, niż Barcelona. Barcelona to jednak zatłoczone miasto i ciężko np. o przewijak w malutkiej knajpce, czy restauracji. Jest to jedno z wielu miejsc, bardzo turystycznych, gdzie można posiedzieć, zjeść i wypić coś dobrego, ale niekoniecznie razem z dzieckiem. To nie jest tak, że bez przewijaka nie można przebrać dziecka, bo jest na to mnóstwo innych sposobów, ale są miejsca gdzie z dzieckiem jest po prostu wygodniej. Tajlandia, choć bardziej odległa, to miejsce dla takiego typowego wypoczynku, gdzie człowiek leży , łapie wiatr w żagle i nie chodzi tyle, co po dużym mieście. Azja w ogóle jest bardzo przyjazna, ma świetnie przystosowaną opiekę zdrowotną i jest dobrze nastawiona na dzieci oraz na to, żeby rodzicom było wygodnie. Mieszkają tam bardzo pozytywni ludzie, którzy znajdą wyjście z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji.

Gdzie już był Pani syn?

Podróżujemy bardzo dużo. Ale wszystkich miejsc nie zdradzę (śmiech). Była wspomniana przed chwilą Barcelona i Tajlandia, ale również Beskid Sądecki, Mazury i inne piękne miejsca w Polsce. Mój zawód wymaga ciągłego przemieszczania się, dlatego często zabieram synka ze sobą. Jeśli jest jednak taka potrzeba, Heniek zostaje w domu z nianią. Bo wiadomo, że będzie mu lepiej na spacerze, niż na planie, w zamkniętej przestrzeni. Natomiast jestem matką absolutnie otwartą na podróże.

Jest Pani również mamą bardzo aktywną i żywiołową. Skąd czerpie Pani tyle energii? Dieta, ćwiczenia, medytacja?

Chyba mam po prostu taki charakter. Nie poddaję się zbyt łatwo, nie narzekam, bo wiem, że nic mi to nie da. Stawiam czoła problemom, nie oczekując, że ktoś je rozwiąże za mnie. Wiadomo, że raz jest lepiej, a raz gorzej. Staram się jednak zawsze pozytywnie rozpocząć i zakończyć dzień, bez względu na to, co się dzieje. Rola mamy jest bardzo trudna. Wymaga od nas siły np. mimo niewyspania, ale ja to bardzo lubię – ba – ja to kocham! I myślę, że każda mama powie to samo. A z drugiej strony każda z nas powinna sobie pozwolić na chwile słabości, na przyznanie, że nie ma siły, że musi się położyć, wyjść z domu. To żaden wstyd. Każdy człowiek potrzebuje chwili oddechu. Nie jesteśmy robotami! Dlatego zachęcam inne mamy, żeby nie miały wyrzutów sumienia, gdy zostawią raz na jakiś czas  dziecko z tatą, nianią, czy babcią. To nie jest przestępstwo. Mama, która czasem pójdzie do fryzjera albo kosmetyczki, ma lżejszą i przez to zdrowszą głowę oraz uśmiech na twarzy.


Spodnie dla niemowlaka (1).png


Poza byciem mamą i aktorką, uczestniczy Pani także w różnego rodzaju akcjach charytatywnych.  Jest Pani m.in. Ambasadorką Fundacji Instytutu Wspierania Rozwoju Dziecka w Gdańsku. Instytut zajmuje się działalnością terapeutyczną, edukacyjną i badawczą dla dzieci z autyzmem. Dlaczego zdecydowała się Pani na piastowanie tak ważnej funkcji? To nie tylko „stanowisko”, ale również misja do spełnienia.

Po pierwsze zachęciła mnie do tego moja koleżanka z rodzinnego miasta, która ma dziecko cierpiące na autyzm. Po drugie, w Polsce temat autyzmu nie jest jeszcze tak spopularyzowany. Nie do końca znamy tę chorobę. W Gdańsku otwarto Instytut, prowadzony i nadzorowany przez bostońskich specjalistów, którzy wspaniale sobie z autyzmem radzą. Dysponują technikami terapeutycznymi, których w Polsce do tej pory nie było. Zresztą – dlaczego autyzm rozpoznaje się tak późno? Dlatego że nie mamy takich metod, które byłyby w stanie ułatwić diagnozę na samym początku. Te stosowane przez Amerykanów są bardzo skuteczne. Dochodzi tutaj działalność terapeutyczna, czyli praca 1 opiekun na 1 dziecko, parę godzin dziennie oraz przygotowanie rodziców do pracy w domu z dzieckiem autystycznym. Są to cechy, które wyróżniają Instytut na tle innych polskich ośrodków. Ponadto kształci  on lekarzy specjalistów z całej Polski. Jeżeli mogę swoją popularnością pomóc w rozpowszechnieniu tak ważnego tematu, to dlaczego nie? Jestem dosyć zajętą osobą, nie tylko ze względu na pracę, ale przede wszystkim ze względu na rodzinę. Ale na tyle, na ile mi czas pozwoli, chciałabym się temu poświęcić i pomóc rodzicom, którzy niewiele wiedzą na temat autyzmu. Ostatnie akcje, w których wzięłam udział w gdańskim Instytucie przyciągnęły sporo osób z całej Polski. Nie sądziłam, że będzie tak duży odzew. Fantastyczna sprawa.

Oprócz działań charytatywnych ma Pani na koncie stworzenie najnowszej kolekcji torebek i akcesoriów dla aktywnych mam La Millou by Katarzyna Zielińska. Co było Pani główną inspiracją przy jej projektowaniu?

Potrzeby moje i mojego dziecka (śmiech). Uznałam, że skoro otrzymałam propozycję współpracy to wykorzystam tę okazję i zrobię coś takiego, co mnie i mojemu synkowi nieco uporządkuje życie i pomoże we wspomnianych wcześniej podróżach. Już na początku, gdy planowałam swoje macierzyństwo, zastanawiałam się, jak w tym moim zwariowanym świecie się zorganizować. Wśród znajomych słynę z tego, że mam miliardy torebek (śmiech), dlatego byłam bardzo ciekawa jak to będzie, gdy na świecie pojawi się dziecko. Razem z dziewczynami z La Millou zaczęłyśmy wspólnie planować i projektować. Na rynku nie było czegoś takiego wcześniej. Sporo czasu zajęło nam szukanie wykonawców i testowanie przez inne mamy, czego taka torba potrzebuje. Uważam, że nasz wspólny efekt wyszedł super. Mnie samej bardzo dobrze służy.  Z tego co wiem, innym mamom też. Osobiście, lubię taką organizację – żeby wszystko było pod ręką , ale jednocześnie aby  nie było tego za dużo. Szczególnie przydaje się to w trakcie podróży. Wielokrotnie obwieszamy się kilkoma torbami, a jak już wysiadamy z samolotu, nie możemy przypomnieć sobie, gdzie co jest. Nasze torby mają ułatwić życie m.in. w takich sytuacjach. Do tego są bardzo ładne, funkcjonalne i wytrzymałe. Mamy nadzieję, że będą służyły kobietom przez wiele lat. Moje przyjaciółki, które jeszcze nie mają dzieci, też je noszą, ale bez dodatkowych akcesoriów w środku. Służą im na siłowni, na basenie, w mieście. Są bardzo funkcjonalne i uniwersalne.

A co zawsze w torebce ma mama – Kasia?

Organizer i przewijak – wiadomo, że bez tego mama się nigdzie nie rusza. Dodatkowo tysiąc przypinek na zabawki, żeby nie odpadały od wózka, parę śliniaków, awaryjne ubranie i coś dobrego do chrupania i do picia. Co do tego ostatniego – staram się bardzo zdrowo odżywiać dziecko, dlatego wybieram zdrowe przekąski, a w butelce zawsze jest woda! Unikam soczków i herbatek.

Kolekcja jest kolorowa, radosna, pełna optymizmu. Czy właśnie tak wygląda Pani macierzyństwo?

Tak, jak wcześniej mówiłam – wszystko jest w naszej głowie. Macierzyństwo powinno być radosne i dla dziecka i dla mamy.  Dziecko inaczej się rozwija, jest bardziej uśmiechnięte i  spokojne, gdy mama jest spokojna i się nie denerwuje. Zachęcam wszystkie mamy, aby  od czasu do czasu robiły coś dla siebie oraz pokazywały dziecku swój świat, ale też pozwalały sobie na odpoczynek kiedy są zmęczone. Nie wstydźmy się prosić o pomoc kogoś z rodziny, sąsiadkę czy przyjaciółkę. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas ma prawo do słabości. Mówi się, że od dziecka nie można mieć urlopu. Można mieć jednak wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół, którzy tym dzieckiem przez dwie godziny się zajmą. I nie oznacza to, że jest się wyrodną mamą.

Praca na planie i w teatrze, działalność charytatywna, tworzenie akcesoriów dla mam. Łączenie tych wszystkich aktywności musi być dla Pani prawdziwym wyzwaniem. Jak udaje się Pani pogodzić pracę z byciem mamą?

Nie wiem (śmiech). Faktycznie, sporo się u mnie dzieje i czasem naciągam tę dobę do 48 godzin.  Zdjęcia do „Barw Szczęścia” i „O mnie się nie martw”, spektakl „Sofia de Magico” (w nowym sezonie w nowym Teatrze założonym przez Grażynę Wolszczak) oraz „Berlin czwarta rano” (który będzie wystawiany na deskach Teatru Kwadrat). Zajęłam się też produkcją kolejnej sztuki – tym razem o Nowym Jorku w czasach jazzu i prohibicji. W maju miała premierę płyta z piosenkami z „Sofii”, po wakacjach ukaże się płyta z piosenkami z „Berlina..”. W listopadzie w kinach pojawi się druga część uwielbianego przez widzów filmu „Listy do M.” Dużo tego, ale uważam, że wiele spraw da się pogodzić i wszystko jest kwestią organizacji i poukładania w głowie pewnych rzeczy oraz asertywności. Nie można zrobić wszystkiego. Trzeba podejmować dobre decyzje oraz czasem zrezygnować z pewnych rzeczy. Wszystko ma swój czas, wszystko musi być poukładane, ale niekoniecznie na już. Najważniejsze jest dziecko, a reszta powinna się do tego dopasować.

Najśmieszniejsza lub najdziwniejsza rzecz, którą zrobiła Pani, aby rozbawić czy uspokoić swojego synka to…?

Kiedy chcę Henia uspokoić po prostu go przytulam i mówię, że go kocham. A żeby go rozbawić – naprawdę wiele nie trzeba. Mój synek uśmiecha się przez większość dnia. Nawet kiedy śpi.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

kasia zielińska la millou kasia zielińska la millou kasia zielińska la millou kasia zielińska la millou kasia zielińska la millou

Fot. Monika Wiąckiewicz dla La Millou

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

8 KOMENTARZY

  1. Fajna, aktywna mama 🙂 podziwiam! No i po prostu sympatyczna osoba 🙂 a niedługo znów w kinach w Listach do M2 🙂

  2. Świetnie wygląda, no ale przy dziecku to pewnie ciągle w ruchu, wiec nie ma się co dziwić 😉 też się ciesze, że będzie można ją zobaczyć w kinie wreszcie, chyba po dłuższej przerwie, lubię ją w roli Betty 🙂

  3. Podobała mi się w spocie #czkamnalisty fajnie wyszła w tym kapelusiku safari, tam też się pakowała jak do podróży!

  4. Fajna kobitka i do tego madrze mowi:) dobrze, ze sie realizuje zawodowo i rodzinnie, to wazne. Listy Do M.2- z duza przyjemnoscia obejrze.

  5. Bardzo ciekawy wywiad. Szczególnie zaciekawiły mnie jej podróżnicze doświadczenia – sama mam pewne marzenia z tym związane. Pani Kasia wzbudza ogromną sympatię. Chętnie zobaczę ją w kolejnym filmie.

  6. Kasi jest z macierzyństwem do twarzy, jak zwykle piękna 🙂
    Ja #czekamnalisty z jej udziałem! Można podejrzeć trailer z Kasią

  7. Lubię tę kobietę, wydaje się być bardzo w porządku 😉 Cieszę się, że zobaczę ją w drugiej części Listów do M. 2 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ