Pin It

Polki to świadome, odważne, wielozadaniowe kobiety i nic nie jest w stanie zatrzymać ich w drodze do samorealizacji”, mówi nam Grażyna Feliga, która jest na to najlepszym dowodem. Pełna energii konsultantka ślubna, doradca hotelowy, meeting planner i – przede wszystkim – mama półtorarocznego Kosty – dzieli się z nami swoją receptą na równowagę między życiem zawodowym i osobistym.

Jak wyglądała Pani droga do podjęcia decyzji o prowadzeniu własnej firmy? Kiedy pojawił się pomysł? Jeszcze przed narodzinami dziecka czy to właśnie zostanie mamą zadecydowało o zmianie formy zatrudnienia?

Pomysł na założenie firmy pojawił się na długo przed narodzinami mojego dziecka. Pracowałam na etacie jako dyrektor sprzedaży i marketingu kompleksu gastronomiczno-hotelowego, a jednym z moich zadań była organizacja różnego rodzaju imprez, szkoleń i wesel oraz nadzór nad tymi wydarzeniami. Mając do czynienia z setkami klientów, zauważyłam pewną prawidłowość. Pomimo że zgłaszali się po ofertę dotyczącą noclegów, menu i oprawy imprezy (bo przede wszystkim to może zagwarantować hotel i restauracja) – często oczekiwali czegoś więcej: zapewnienia atrakcji, organizacji wolnego czasu, a w przypadku wesel – cennej rady na każdym etapie planowania. Wychodząc naprzeciw potrzebom naszych gości, działaliśmy kompleksowo i to się sprawdzało. Czasem korzystali oni z usług firm eventowych bądź wedding plannerskich, ale pewnego rodzaju ignorancja, niedostosowanie swojej oferty do warunków, z jakimi przyszło się tym firmom mierzyć, nierzadko prowadziły do zbędnego zamieszania, do sytuacji, które musieliśmy ratować.

Upewniłam się wtedy, że meeting planner z prawdziwego zdarzenia to osoba, która musi znać i przewidzieć nie tylko wszelkie aspekty realizacji swojej własnej oferty. Musi wiedzieć także, jak „od kuchni” funkcjonują inni dostawcy usług, z których jednocześnie korzysta ich klient, a potem zgrabnie połączyć to wszystko w jedną całość. Ja miałam tę wiedzę i doświadczenie. Tak narodził się pomysł na Efekt WOW Marketing & Meeting Planners – firmę, której trzon stanowi zespół ludzi doświadczonych na każdym etapie przygotowania wydarzenia i przeprowadzenia go w sposób satysfakcjonujący dla klienta. Jednocześnie postawiłam na nowatorskie, jak na tamte czasy, pomysły i rozwiązania, a oferta firmy obejmowała także świadczenie usług marketingowych.

Moment, w którym zaszłam w ciążę, zbiegł się z trwającym światowym kryzysem gospodarczym. W tym czasie korporacje otrzymywały odgórne polecenia dotyczące rezygnacji z zaplanowanych imprez i wiele firm eventowych dotkliwie to odczuło. Zmniejszyła się także liczba osób korzystających z usług wedding plannerskich. Naszymi klientami były głównie pary mieszkające poza krajem (często mieszane), a organizujące śluby i wesela w Polsce, z racji pochodzenia przyszłej Panny Młodej. Mnie to jednak nie przeraziło. Nadal pracowałam na etacie, a i tak planowałam zwolnienie tempa.

Pojawienie się malucha na świecie sprawiło, że na jakiś czas przebranżowiłam się na macierzyństwo, ale okazyjnie, z racji sporego doświadczenia, otrzymywałam propozycje przeprowadzenia audytów i świadczenia usług doradczych hotelom i restauracjom. Jako że praca w hotelarstwie i gastronomii to jednocześnie moja pasja, chętnie przyjmowałam zlecenia. Nagle okazało się, że na takie usługi jest duże zapotrzebowanie. Klienci zgłaszali się do mnie sami. Wykorzystałam tę falę i dziś stale współpracuję z kilkoma przedsiębiorstwami. Jednocześnie przebudowuję ofertę i stronę Efekt WOW i zamierzam iść dalej w tym kierunku. Urlop wychowawczy to dla mnie dobry moment na spróbowanie czegoś nowego.

Jakie trudności napotkała Pani na początku?

Zawsze idę za ciosem. Po podjęciu decyzji o własnej firmie, w miesiąc przygotowałam biznesplan. Firmę założyłam w jeden dzień, choć wówczas wszyscy grzmieli, że to mrzonki i że się nie da. Ja po prostu musiałam założyć ją tego konkretnego dnia, bo akurat wtedy byłam w swoim mieście, a na co dzień pracowałam 300 km od niego. Łatwo nie było, ale determinacja i uśmiech do urzędników sprawiły, że się udało. W końcu to też ludzie. Z trudnościami spotkałam się dopiero pod koniec ciąży, gdy podjęłam decyzję o formalnym zawieszeniu działalności. Polska polityka prorodzinna jest tak irracjonalna, iż po urodzeniu dziecka musiałabym opłacać składki ZUS (pomimo jednoczesnego przebywania na urlopie macierzyńskim z racji pracy na etacie w innej firmie). Wcześniej nie musiałam jej płacić, a teraz, gdy wypadam z gry – miałabym taki obowiązek. To absurd. Przerzuciłam się na freelancing, a dziś Efekt WOW jest „córką” innej firmy, którą na pod koniec ubiegłego roku założyliśmy z przyjaciółmi.

Jak organizuje sobie Pani pracę w domu? Nie jest ciężko skoncentrować się na obowiązkach, gdy tuż obok siedzi synek?

Moją domeną zawsze była dobra organizacja. Gdy synek jest obok, staram się nie pracować. Wtedy to jemu poświęcam uwagę i czas. W końcu to z jego powodu postanowiłam pracować głównie zdalnie. Ewentualnie dzwonię, jeśli mam coś do załatwienia i odbieram telefony, czasem też, gdy Kosta pochłonięty jest samodzielną zabawą, ja odpisuję na maile. Regularnie natomiast pracuję wcześnie rano. Wtedy dziecko śpi, a ja mam najświeższy umysł i łatwo przychodzi mi rozprawa z problemami strategicznymi. Gdy drzemie w okolicach południa, piszę zlecone teksty albo czytam o nowościach branżowych. Na lżejsze tematy mam czas wieczorem, wtedy głównie bloguję, ale cała ta kolejność nieraz się wywraca. Wszystko w zależności od tego, co i na kiedy mam do zrobienia. No i są też weekendy, gdy mąż jest cały dzień w domu. Wtedy też znajduję chwilę na pracę.Najlepsze bajki dla dzieci na DVD

Praca w domu ma niewątpliwe zalety: sama układa sobie Pani plan dnia, robi to, co chce i kiedy chce. Czy jednak zauważa Pani jakieś minusy takiej pracy? Część mam otwarcie przyznaje, że czasem chciałyby wyrwać się z domu, nie mogą się doczekać powrotu na etat, aby trochę ochłonąć i wrócić między ludzi.

I ja je podziwiam i szanuję. Znam wiele mam, które zaraz po urlopie macierzyńskim wróciły do pracy, ale nie znam osobiście ani jednej, która wracała do niej z chęci wyrwania się i której nie byłoby przykro, że zostawia w domu lub instytucji półroczne dziecko. O szybkim powrocie raczej decydują czynniki ekonomiczne, strach przed utratą stanowiska i inne. Wiem to m.in. z komentarzy na moim blogu. Powstaje pytanie: ile kobiet chce się wyrwać, a ile tak to sobie usprawiedliwia, świadomie lub nie szuka uzasadnienia dla mało komfortowej sytuacji, w jakiej się znajdują? Taka jest rzeczywistość, a ostatnie wydłużenie urlopu macierzyńskiego, choć jest tylko kroplą w morzu w zakresie potrzeb i oczekiwań rodzin, daje większe pole manewru, większy wybór. Oczywiście nie chcę generalizować! Nie znam osobiście, ale wiele czytałam o mamach, którym to wyjście z domu rzeczywiście jest potrzebne, daje oddech, szczęście, regenerację. Jeśli to warunkuje ich dobre relacje z dzieckiem, to ja jestem jak najbardziej za. Każdy wie najlepiej, czego mu do szczęścia potrzeba.

A czy ja widzę minusy pracy w domu? Wręcz przeciwnie. Raczej cieszę się, że mam taką możliwość. W terenie też zdarza mi się pracować, ale żeby ochłonąć, odpocząć od dziecka i domowych obowiązków, wcale nie muszę i nie chcę uciekać do stacjonarnego biura, bo z pracy wolę czerpać satysfakcję i przyjemność. Wyjść do ludzi mogę w innych okolicznościach – jedno drugiego nie wyklucza. Życie to pasmo wyborów. Po drugim roku studiów dostałam ofertę pracy w niemieckiej firmie na stanowisku dyrektora. Wiązało się to z zawieszeniem studiów. Wybrałam naukę, przeszłam na tok indywidualny, pracowałam dla tej firmy, ale w mniejszym zakresie. Dyrektorem i tak zostałam, choć gdzie indziej, 4 lata później. Wcześniej po studiach planowałam zostać emigrantką, ale pojawił się pewien ciekawy projekt do zrealizowania. Postawiłam na niego i nie żałuję. Tak samo jest z macierzyństwem. Okres, w którym dziecko jest małe, jest naprawdę krótki i ja nie chcę, żeby uciekł mi przez palce. Wybrałam macierzyństwo. Wiem, że to był dobry wybór.

Udało się Pani osiągnąć równowagę między życiem zawodowym a osobistym? Jaka jest Pani recepta na pogodzenie macierzyństwa z chęcią samorozwoju?

Jako zodiakalna Waga zawsze do równowagi dążę. Gdy mam za dużo ciuchów w szafie i to mnie przytłacza – robię czystkę. Gdy jestem zmęczona – jadę gdzieś odpocząć, zmienić klimat. Gdy czuję się znudzona – robię coś szalonego. Ostatnio w gronie rodzinnym (mama, tata, dziecko) nakręciliśmy Harlem Shake. Godzę macierzyństwo z potrzebą działania i paradoksalnie zwolnienie tempa pozwoliło mi dostrzec pewne rzeczy w innym świetle, rozwinąć nowe zainteresowania. Wreszcie miałam czas, chęć i okazję, by nauczyć się gotować, a nie tylko teoretyzować na temat gotowania i radość sprawia mi każde nowe dzieło kulinarne.

Gdy poczuję, że chcę wrócić na rynek pracy w pełnym wymiarze czasu – wrócę. Nie jestem w stanie przewidzieć, czy to będzie za miesiąc czy za rok. Wiem, co potrafię, wierzę w swoje umiejętności i w to, że praca dla mnie będzie. A jak nie – to mam na siebie jeszcze kilka pomysłów. I chyba to właśnie jest recepta. Nie bać się nowych sytuacji i zmian, nie pozwolić zamknąć w stereotypy Matek Polek czy twardych kobiet bez życia rodzinnego, lecz dążyć do celu. Polki to świadome, odważne, wielozadaniowe kobiety i nic nie jest w stanie zatrzymać ich w drodze do samorealizacji.

Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Grażyna Feliga – Mama półtorarocznego Kosty, który zainspirował ją do założenia bloga parentingowego – www.parentingowy.com. Od 11 lat ściśle związana z branżą eventową i turystyczną. Zarządzała obiektami hotelowymi, obecnie dyrektor marketingu i sprzedaży kompleksu hotelowo-gastronomicznego na urlopie wychowawczym. Działa jako doradca hotelowy, wspomagając wiedzą zarówno duże, jak i małe przedsiębiorstwa. Ekspert i doradca w dziedzinie strategii marketingowej, doświadczony meeting planner i konsultant ślubny. W setkach liczy ilość zorganizowanych imprez i wesel. Licencjonowany pilot wycieczek, copywriter z zamiłowania. Uwielbia czytać, interesuje się żużlem i sztuką Salvadora Dalego.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ