Pin It

Mama ubrana w garsonkę chwyta w pośpiechu torebkę, całuje męża i dziecko, wychodzi z domu i wraca do niego dopiero wieczorem, po całym dniu pracy. W tym czasie mąż gotuje obiad, odkurza, prasuje, przewija, karmi… Model związku, w którym to mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta dba o dom powoli odchodzi do lamusa. Ale czy całkowita zmiana ról wychodzi nam na zdrowie? Co na to psycholog Daniel Cysarz?

Miejsce kobiety jest w domu?

Mimo zmian obyczajowych zachodzących w ostatnich latach jesteśmy wciąż dość konserwatywnym społeczeństwem. Dowodzą tego wyniki wieloletniego badania dotyczącego aktywności zawodowej kobiet, przeprowadzonego przez specjalistów z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Handlowej.

W broszurze streszczającej uzyskane rezultaty przeczytać możemy: „ (…) panuje powszechne przekonanie, także wśród kobiet, że małym dzieckiem powinna zajmować się matka. Skoro trudno to pogodzić z pracą, rezygnacja z niej przez kobiety wydaje się naturalna i znajduje społeczne poparcie. Zaledwie po kilka procent badanych obojga płci jest zdania, że kiedy w rodzinie jest małe dziecko, to ojciec powinien ograniczyć swoją aktywność zawodową lub z niej zrezygnować. Łączenie pracy z opieką nad małym dzieckiem (i szerzej z obowiązkami domowymi) jest uznawane niemal wyłącznie za problem dotyczący kobiet”.

Czasem jednak – głównie z przyczyn ekonomicznych – to kobieta codziennie gna do pracy, a mężczyzna zakłada fartuszek. Czy taka sytuacja jest korzystna dla związku? Czy raczej trzeba przygotować się na kryzys?

Dwie strony medalu

– Mój mąż już ponad rok zajmuje się naszym 2-letnim synkiem (korzysta z urlopu wychowawczego) (…). Mają swój własny język, znają się lepiej niż ktokolwiek inny – swoje reakcje, spojrzenia, gesty, słowa… A sama pracuję, ponieważ po powrocie z macierzyńskiego dostałam w pracy awans. Jestem bardzo szczęśliwa z faktu, że mam tak dobrego, kochanego męża, na którego w każdej sytuacji mogę liczyć! (…) – pisze internautka inca.

Pewne minusy odwrócenia ról zauważa forumowiczka ukrywająca się pod nickiem Pracująca żona i mama. – Już od 2 lat mój mąż jest z naszymi synkami w domu (7 i 3 lata). Jest to wspaniała sytuacja, bo chłopaki mają tatę, który jest z nimi i wozi ich na różne zajęcia. Jedyna przykra sprawa była wtedy, gdy synek w pierwszej klasie rysował swoje zajęcia (książeczka miała kilka stron) – jeżdżę z tatą na rolkach, chodzę z tatą i bratem na basen, jeżdżę z tatą i bratem na rowerze… mama nie istniała w tych historyjkach (…) – opisuje swoje doświadczenia.

A co na to mężczyźni? Internauta szefo nie wierzy w powodzenie takiej relacji. – To najkrótsza droga do rozwodu. Może na początku kobieta jest zadowolona, ale po pewnym czasie zaczynają się pretensje, że mąż nic nie robi, tylko siedzi w domu, nie zarabia i jest na utrzymaniu żony. W odwrotnej sytuacji mężczyzna jest ogólnie zadowolony, że żona zajmuje się domem i dziećmi. Więc nie polecam takich rozwiązań – pisze na forum.

Wtóruje mu josh, dla którego sytuacja, w której kobieta zarabia więcej, jest nie do pomyślenia.

– Chyba bym tego nie zniósł, gdyby moja partnerka zarabiała więcej ode mnie. Nie dlatego, że nie doceniam kobiet, wręcz przeciwnie, uważam, że kobiety są równie dobrymi fachowcami co faceci, ale to jednak mężczyzna jest głową rodziny. On powinien zapewniać kobiecie bezpieczeństwo, stabilizację, również finansową. Źle bym się z tym czuł, gdybym zarabiał mniej, byłoby mi strasznie wstyd jako facetowi – wyjaśnia.

O tym, jakie pułapki niesie ze sobą zmiana modelu rodziny i jak ich uniknąć, rozmawiamy z Danielem Cysarzem, psychologiem, seksuologiem i psychoterapeutą z Gabinetu Seksuologicznego „Daniel Cysarz”.

W takim układzie przeważnie mniej komfortowo czuje się mężczyzna. Gdy kobieta dominuje, zwłaszcza finansowo, on traci pewność siebie. W jaki sposób taka sytuacja może się odbić na związku?

Odbiór takiego stanu rzeczy jest uzależniony przede wszystkim od odbioru społecznego pełnionych przez mężczyznę funkcji. Często bowiem sprawdzenie się w roli dobrego ojca, opiekuna, kucharza i – ładnie mówiąc – home managera, czyli „kury domowej”, to zbyt mało, aby zaspokoić męskie ego. My, mężczyźni, oprócz akceptacji społecznej pełnionych przez nas ról, potrzebujemy również docenienia i podziwu. A z tym jest gorzej w społeczeństwie, gdzie nadal o wartości i zaradności mężczyzny często świadczą jego zarobki. Dlatego myślę, że nadal jest niewielu facetów, którzy dobrze czują się w roli takiej „kury domowej”. Taki mężczyzna z czasem może czuć się mniej wartościowy jako facet, może też być postrzegany jako mniej męski przez swoją partnerkę. Bo ewolucyjnie patrząc, to właśnie mężczyzna zdobywał jedzenie i dbał o byt rodziny, a kobieta zajmowała się domem, stąd takie odwrócenie ról u części par może stać się powodem konfliktów.

Nie da się ukryć, że codzienne problemy przenoszone są często do sypialni. Czy trafiają do Pana mężczyźni, którzy mają kłopoty seksualne właśnie na skutek wejścia w jednak nietypową dla nich rolę – strażnika domowego ogniska?

Coraz częściej trafiają do mnie pacjenci, którzy czują się niepewnie w roli mężczyzny. Mówią o tym, że czują się zdominowani przez swoje partnerki, lepiej zarabiające i oczekujące więcej od swoich partnerów. Stwierdzenie: „zarabiam, więc wymagam” w momencie, gdy przenosi się do sypialni, często staje się źródłem różnych trudności. Facetowi, który przez większość dnia pełni przypisane kobietom funkcje, trudno po zmierzchu wejść w rolę macho. To może powodować frustrację u obydwojga partnerów i na przykład niemoc (brak podniecenia i erekcji) u partnera. Jeśli takie trudności powtarzają się, a partnerka nie wychodzi z roszczeniowej roli, to może sprawić, że z czasem mężczyzna zacznie unikać seksu, bojąc się kolejnych porażek.

Agnieszka Maciąg Smak miłości

Czy kryzys dotyka każdą parę, w której dochodzi do zamiany ról? Czy może po prostu w sprzyjających okolicznościach na światło dzienne wychodzi emocjonalne niedopasowanie, skrywane pretensje i wątpliwości?

Taka zamiana ról bywa czasem wprost zbawienna dla relacji, ale tylko, jeśli spełniony jest jeden warunek – musi wpisywać się w oczekiwania obydwojga partnerów i ich prawdziwe potrzeby. Bo są faceci, którzy lepiej sprawdzają się w pracach domowych niż w robieniu kariery, i są kobiety, które zrobią wszystko, żeby móc rozwijać się zawodowo. Jeśli jednak do zamiany ról dochodzi z przymusu, mogą zacząć wychodzić na światło dzienne niezałatwione tematy i skrywane kompleksy, a funkcjonowanie w nowych rolach może być zarzewiem walki o władzę, a tym samym powodować wiele konfliktów między partnerami.

Jak więc poradzić sobie w takiej sytuacji? Co zrobić, żeby nie doszło do rozpadu związku?  

Związek można postrzegać jako system naczyń połączonych, w którym każdy z partnerów daje i otrzymuje. Taki system raczej nie przetrwa w momencie dużej dysproporcji w zyskach po jednej i stratach po drugiej stronie. Warto pamiętać, że zawsze właściwą bazą do budowania i uzdrawiania relacji jest rozmowa o oczekiwaniach. Nie da się ukryć, że jest to rodzaj wielkiego wyzwania, bo może okazać się, że mamy zupełnie inne i nieprzystające do siebie potrzeby. Najczęściej jednak bywa tak, że rozmowa o nich uświadamia partnerom, że mimo tego, iż się różnią, to jednak mogą się wzajemnie uzupełniać. Warunkiem dobrostanu jest wypracowanie kompromisu, który będzie zadowalać obie strony.

Źródło cytatu: Irena E. Kotowska, Urszula Sztanderska, Irena Wóycicka „Między domem a pracą – rekomendacje”

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ