Pin It

Po oleju jojoba, oliwie z oliwek, oleju z pestek winogron czy arganowym, pora na kolejny kosmetyczny hit. Teraz internautki rozpisują się o pozytywnym działaniu oleju kokosowego, a my postanowiłyśmy sprawdzić działanie olejku firmy Parachute.

Jeszcze kilka lat temu można go było dostać tylko za granicą, dziś pojawia się w niektórych drogeriach i sklepach orientalnych. Wśród olejów kokosowych innych firm wyróżnia go opakowanie – nie jest sprzedawany w nieporęcznym słoiku, ale w plastikowej, ciemnoniebieskiej buteleczce. Poza tym, że łatwiej wziąć go ze sobą np. w podróż, ma to jeszcze jeden plus. Olej kokosowy powinien być chroniony przed światłem słonecznym, by nie stracił cennych właściwości, a ten w ciemnym, jednolitym opakowaniu wygrywa z konkurentami sprzedawanymi w szklanych słoiczkach. Kolejne, co go wyróżnia, to cena – w drogeriach i sklepach ekologicznych można niekiedy kupić olej kokosowy do pielęgnacji, kosztujący nawet kilkadziesiąt złotych za niezbyt duże opakowanie. Parachute kosztuje kilkanaście złotych za większą i ok. 7 zł za mniejszą buteleczkę.

Do czego go używałam? Od kilku tygodni stosuję go zamiast kremu na noc, smaruję nim też dłonie i używam jako odżywki do włosów. Jeśli chodzi o stosowanie na twarz, to sprawdza się doskonale – nawilża, nie podrażnia i pielęgnuje lepiej, niż „zwykłe”, a nawet apteczne kremy (wcześniej stosowałam krem nawilżający Nivea na zmianę z Vichy). Jedyny minus to fakt, że – ponieważ to olej – skóra błyszczy się po nim i sprawia wrażenie „mokrej”. Choć więc stosuję go zawsze, gdy idę spać, nie odważyłabym się posmarować nim w towarzystwie innych osób ani tym bardziej przed wyjściem z domu. Czasem, gdy wychodzę dopiero popołudniu, smaruję nim skórę rano, tak, aby wchłonął się do czasu wyjścia.

Doskonale sprawdza się za to na dłoniach. Sucha skóra tej okolicy ciała posmarowana niewielką ilością olejku staje się gładka, sprężysta i widocznie lepiej odżywiona, ale nie błyszczy się. Od kiedy zaopatrzyłam się w olej kokosowy („surowy” możesz kupić np. tutaj), nie stosuję już innych kremów do rąk, które pozostawiają tłusty film na skórze, intensywnie pachną i szybko się zużywają. No właśnie –wydajność i zapach to jedne z większych plusów tego kosmetyku. Używam małej buteleczki (100 ml) od ok. miesiąca na twarz, ręce i włosy i… jestem w połowie. W porównaniu z dziesiątkami specyfików, których używałam wcześniej, to spora oszczędność, choć kremu na dzień nie odważyłam się nim zastąpić, chyba że przy bardzo dużych mrozach. No i zapach – lekki, naturalnie kokosowy, utrzymujący się długo. Idealny.

Co do pielęgnacji włosów, to wciąż staram się rozgryźć idealną formę stosowania, by włosy po umyciu i wyschnięciu nie wydawały się tłuste. Na pewno nie działa nałożenie olejku po myciu na kilkadziesiąt minut, a następnie spłukanie – skutek jest taki, jak opisałam powyżej. Być może brak mi cierpliwości, by spłukiwać włosy przez dwadzieścia minut. Nieco lepiej wygląda sytuacja, gdy najpierw wmasuję olejek we włosy, a następnie je umyję. Najlepiej sprawdza się, jako odżywka do końcówek po myciu, w tym wypadku trzeba jednak zastosować też tradycyjną odżywkę na resztę włosów. Z moich obserwacji wynika, że trzeba stosować mniejszą ilość olejku, niż tradycyjnej odżywki.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ