Pielęgnacyjne grzechy główne
Pin It

Teoretycznie każda z nas doskonale zna zasady prawidłowej pielęgnacji. Wiemy, jakich kosmetyków używać, w jaki sposób i jak często. Czy aby na pewno? Dlaczego więc stosujemy przeterminowane balsamy, zapominamy o demakijażu, z niechęcią sięgamy po kremy z filtrami i codziennie katujemy włosy prostownicą? Oto lista, zawierająca pielęgnacyjne grzechy główne.

Podcinanie końcówek zwykłymi nożyczkami

Jeśli twoje włosy sięgają co najmniej ramion, doskonale znasz problem zniszczonych końcówek. Możesz używać najlepszych kosmetyków, a mimo to oplatając kosmyk wokół palców, z łatwością znajdujesz rozdwojone końcówki. Podstawową przyczyną są mechaniczne uszkodzenia, które powstają podczas kontaktu pasm z powierzchnią ubrań.

Najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu jest… podcięcie końcówek. Dodać należy: umiejętne podcięcie. Co to oznacza? Pewnie jak większość kobiet, widząc rozdwojonego potworka, sięgasz po używane na co dzień nożyczki i rozprawiasz się z wrogiem, nie zdając sobie sprawy z tego, że… pogarszasz sytuację. Aby zobaczyć wyrządzone przez siebie szkody, musiałabyś użyć mikroskopu. Stępione nożyczki bezlitośnie szarpią włosy, zamiast więc likwidować problem, tak naprawdę prowadzą do jego nasilenia. Masz dwa rozwiązania: systematyczne wizyty u fryzjera bądź zakup nożyczek fryzjerskich (od ok. 50 zł). TUTAJ kupisz nożyczki fryzjerskie DONEGAL za 39,90 zł.

Przegrzewanie włosów

Niby wiesz, że wysoka temperatura uszkadza włosy, a mimo to codziennie suszysz je suszarką i prostujesz lub kręcisz lokówką. Wystarczy kilka takich zabiegów, aby zauważyć, że pasma stały się przesuszone. Co możesz zrobić?

Przede wszystkim: zachowaj umiar. Jeśli tylko masz taką okazję, np. spędzasz dzień w domu, nie susz włosów, lecz pozostaw je do samodzielnego wyschnięcia. Ogranicz częstotliwość używania prostownicy i lokówki. Stosuj je okazyjnie, a na co dzień spróbuj zastąpić metodami i akcesoriami niewymagającymi stosowania wysokiej temperatury: papilotami, okrągłą szczotką (ale uważaj na te z powłoką ceramiczną, która również nagrzewa się pod wpływem powietrza z suszarki) czy płaską szczotką i kosmetykiem wygładzającym. Zaprzyjaźnij się z kosmetykami termoochronnymi.

Jeśli mimo wszystko nie potrafisz się obejść bez prostownicy czy suszarki, używaj tych wysokiej jakości. Suszarka powinna mieć trzystopniową regulację temperatury i siły nawiewu. Każde suszenie kończ, kierując na włosy chłodne powietrze, aby domknąć łuski. Suszarkę trzymaj w odległości ok. 20 cm od głowy i unikaj zbyt długiego podgrzewania jednego miejsca. Kupując prostownicę, upewnij się, że posiada regulację temperatury. Bardzo ważny jest także rodzaj płytek: najczęściej poleca się ceramiczne.

Prostownicę z ceramiczną płytką i termoregulacją marki Zelmer kupisz TUTAJ za 114,76 zł, marki BabyLiss TUTAJ za 92,18 zł, czy Philips za 286,33 zł w TYM miejscu.

beGLOSSY kosmetyki online

Nakładanie zbyt dużej ilości odżywki

Włosy odżywiać trzeba, to fakt. Czasem jednak przesadzamy z intensywnością pielęgnacji, zwykle wtedy, gdy kilkumiesięczne (czy nawet kilkuletnie) zaniedbania chcemy naprawić w kilka dni. Wiesz, o czym mowa? Pewnie więc sięgasz po odżywkę i obficie – zbyt obficie – rozprowadzasz ją na włosach. Efekt? Przyklapnięte i zbyt szybko  przetłuszczające się pasma. Jednym słowem: wyglądają jak pozbawione życia.

Jak więc nakładać odżywkę? Przede wszystkim: wybieraj kosmetyki, które przeznaczone są do spłukiwania (znajdziesz je TUTAJ). Podczas nakładania rozprowadź odżywkę wyłącznie na pasmach: nie wcieraj jej w skórę głowy, chyba że producent wyraźnie zaleca taki sposób stosowania. Do odżywienia półdługich włosów wystarczy ilość preparatu odpowiadająca wielkością kasztanowi czy orzechowi włoskiemu w łupinie. Aby upewnić się, że kosmetyk rozprowadzony jest równomiernie, przeczesz włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Na koniec pamiętaj o dokładnym spłukaniu włosów.

Niewłaściwe przechowywanie kosmetyków

Nawet najdroższy kosmetyk nie przetrwa zbyt długo, jeśli zostanie umieszczony w wilgotnym i ciepłym otoczeniu. Jeśli więc przechowujesz kosmetyki w łazience, schowaj je w kosmetyczce (TUTAJ znajdziesz szeroki wybór kosmetyczek) lub metalowym kuferku. Dbaj o to, żeby po każdym użyciu szczelnie zamknąć opakowanie. Jeśli producent zaleca, aby preparat trzymać w lodówce, tak właśnie rób. Każdy zakupiony kosmetyk otwieraj dopiero wtedy, gdy planujesz go używać.

Stosowanie przeterminowanych kosmetyków

Przyznaj z ręką na sercu: jak często sprawdzasz datę przydatności używanych kosmetyków? Co więcej: czy w ogóle zawracasz sobie głowę zaleceniem, aby otwartych preparatów używać nie dłużej niż 6 lub 12 miesięcy (w zależności od wskazań producenta)? Pewnie jak większość kobiet – nie. Bo jak tu wyrzucić ulubiony kosmetyk, skoro tak naprawdę nie pamiętasz, kiedy go zaczęłaś używać? A tym bardziej: jak bez wyrzutów sumienia pozbyć się kosmetyku, którego – mimo przekroczenia daty ważności – pozostała w opakowaniu jeszcze połowa?

Przede wszystkim pamiętaj o tym, że najważniejsze jest twoje zdrowie, a dokładniej: zdrowie twojej skóry. Nie bez powodu każdy kosmetyk ma określony czas przydatności. Po upływie wskazanego terminu traci swoje właściwości, a w najgorszym wypadku: prowadzi do podrażnień i reakcji alergicznej. Aby uniknąć problemów, postaraj się regularnie robić przegląd swojej kosmetyczki. Jeśli nie pamiętasz, kiedy otworzyłaś konkretny krem (bo która z nas pamięta?), zapisuj markerem datę na opakowaniu.

Zbyt częste zmienianie kosmetyków

Na kosmetycznym rynku oferta zmienia się nieustannie. Pojawiają się nowości, które kuszą, aby jak najszybciej przetestować je na sobie. Co więc robimy? Co miesiąc, a może i nawet częściej, kupujemy nowy krem, licząc na to, że TEN w końcu zadziała. Zaraz, zaraz… A może ten obecnie stosowany również spełniłby swoje zadanie, gdybyś tylko dała mu taką szansę?

Niestety, większości z nas brakuje cierpliwości i wytrwałości. A to właśnie one są kluczowe, jeśli oczekujemy od kremu skuteczności. Nawet najlepszy kosmetyk potrzebuje 2-3 miesięcy, czasem nawet więcej, żeby w pełni pokazać, na co go stać. Jeśli więc po kilku tygodniach stosowania cienie pod oczami jak były, tak są, krostki wciąż się pojawiają, a włosom dalej brakuje nawilżenia – nie zniechęcaj się, lecz kontynuuj kurację.

Zapominanie o demakijażu

To jeden z największych i najczęściej popełnianych wykroczeń przeciwko urodzie. Efektem pozostawienia na noc makijażu może być podrażnienie oczu, reakcja alergiczna skóry czy krostki, które powstaną na skutek zapchania porów.

Jeśli nie chcesz szkodzić swojej skórze, zawsze pamiętaj o tym, aby przed pójściem spać wykonać dokładny demakijaż, zwłaszcza w przypadku oczu. Z wodoodpornym make-upem doskonale poradzą sobie płyny dwufazowe, np. Ziaja, Seria Oliwkowa, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust ok. 6 zł/120 ml (kupisz TUTAJ); Garnier Essentials, Płyn do demakijażu 2w1, ok.12 zł/200ml (kupisz TUTAJ). Ile wacików należy zużyć? Zmywanie możesz zakończyć dopiero wtedy, gdy na waciku nie ma już żadnych śladów makijażu.

Nadużywanie kosmetyków wysuszających i matujących

To domena posiadaczek cery tłustej i mieszanej. Choć pocieszać może fakt, że cera tłusta jest bardziej odporna na działanie czynników zewnętrznych i później pojawiają się na niej zmarszczki, to i tak zalety te przyćmiewa niemal nieustanne błyszczenie się skóry. Walczymy z nim na różne sposoby. Oczyszczamy więc twarz kilka razy dziennie, sięgamy po kosmetyki na bazie alkoholu, wklepujemy matujące kremy. Efekt? Cera przetłuszcza się jeszcze bardziej. Jak to możliwe?

Bardzo często nadmierne wydzielanie sebum jest wynikiem… przesuszenia skóry. Zbyt częste oczyszczanie i stosowanie wysuszających kosmetyków powoduje ubytki w ochronnej warstewce lipidowej, która jest skórze niezbędna. Gruczoły łojowe otrzymują więc sygnał, że muszą zmobilizować się do wydajniejszej pracy. Wpadamy w błędne koło. Co więc robić?

Twarz wystarczy oczyszczać dwa razy dziennie: rano i wieczorem. W ciągu dnia natomiast, jeśli czujesz i widzisz, że na skórze zgromadziło się sebum, użyj bibułek matujących. Za ich pomocą zbierzesz nadprogramowy łój, a równocześnie nie doprowadzisz do naruszenia ochronnej warstwy skóry. Kosmetyki z alkoholem wyrzuć do kosza, a kosmetyki matujące stosuj okazjonalnie. Zamiast nich używaj lekkich kremów nawilżających. Możesz wypróbować oparty na naturalnych składnikach krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną firmy Sylveco (kupisz TUTAJ za 29,90 zł) lub nieco droższe serum redukujące pory Pore Minimizer marki Dr Irena Eris (za trochę ponad 70 zł, które kupisz TUTAJ)

Jeśli nie potrafisz poradzić sobie z przetłuszczaniem się cery, a nadprodukcji łoju towarzyszą również inne objawy, np. łuszczenie, świąd, wybierz się do dermatologa. To mogą być symptomy łojotokowego zapalenia skóry.

Unikanie kremów z filtrem

Nie lubimy używać kremów z filtrami. A jeśli już po nie sięgamy, to zwykle stosujemy je niewłaściwie: nanosimy na skórę odrobinę balsamu, licząc na te, że ta cienka warstewka uchroni nas przed promieniowaniem. Skłonność do omijania kremów ochronnych wynikać może z przekonania, że nasza polska pogoda nie wymaga ich stosowania. Swoją rolę może odgrywać także fakt, że konsekwencje nierozsądnego korzystania ze słońca uwidaczniają się dopiero po wielu latach, nie widzimy więc bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego. A konsekwencje na pewno się pojawią.

Kremy z filtrem przeznaczone do twarzy należy stosować przez cały rok. Twarz bowiem jest tą częścią ciała, która wystawiona jest na działanie promieni UV każdego dnia. W zależności od pory roku trzeba jedynie zmieniać wartość filtra, jednak nawet zimą lepiej nie schodzić poniżej wartości SPF10-15 (krem na dzień Flos-Lek Mineral Therapy z filtrem SPF 15 kupisz TUTAJ za 25,80 zł; krem na dzień Bielenda Pharm z filtrem SPF 10 za 16,70 zł w TYM miejscu). Z kolei ochronny balsam do ciała należy zacząć używać wtedy, gdy wraz ze wzrastającą temperaturą zdejmujemy kolejne warstwy ubrań. Absolutna konieczność to balsam ochronny w wakacyjnym bagażu (SPF co najmniej 20-25, a im bliżej równika, tym wartość powinna być większa). Balsam DAX Sun SPF 20 kupisz TUTAJ, a SPF 30 TUTAJ – obydwa około 20 zł.

Używanie metalowego pilniczka

Kiedyś to właśnie metalowe pilniczki królowały w drogeriach, a tym samym – w naszych kosmetyczkach. Okazuje się jednak, że ich stosowanie może wyrządzać więcej szkody niż pożytku. Tego typu pilniczki bezlitośnie szarpią brzeg płytki paznokciowej, prowadząc do jej rozdwajania.

Metalowy pilniczek zastąp szklanym lub papierowym odpowiednikiem. Pamiętaj również o tym, aby podczas piłowania paznokci wykonywać ruch w jednym kierunku. Szklany pilnik kupisz TUTAJ za niecałe 10 zł.

Nieumiejętne usuwanie skórek

Większość z nas korzysta z usług profesjonalnej manikiurzystki tylko okazjonalnie. Najczęściej o paznokcie dbamy we własnym zakresie. Może się jednak okazać, że nieumiejętne wykonywanie manikiuru szkodzi paznokciom, a nawet może prowadzić do zakażeń. Dotyczy to w szczególności zabiegu usuwania skórek. Wystarczy drobna ranka, aby rozgościły się w niej bakterie czy grzyby. Jak tego uniknąć?

Przede wszystkim odstaw w kąt cążki do wycinania skórek. Zamiast całkowicie usuwać nachodzące na płytkę skórki, odsuwaj je za pomocą drewnianego patyczka. Wcześniej jednak należy skórki zmiękczyć – albo poprzez moczenie w wodzie, albo poprzez użycie specjalnych preparatów zmiękczających (np. Joko, Żel do usuwania skórek, ok. 10 zł/10 ml – do kupienia TUTAJ).

Zbyt rzadkie zmienianie pumeksu

Pumeks to jeden z najczęściej stosowanych przez nas gadżetów. Jednak zbyt małą wagę przykładamy do tego, w jaki sposób go użytkujemy. Leżakuje więc zwykle na brzegu wanny, chłonąc wilgoć i stanowiąc doskonałe lokum na drobnoustrojów. Sytuację pogarsza fakt, że jednego pumeksu używa zwykle cała rodzina. W efekcie możemy przekazywać sobie nawzajem np. grzybicę.

Rozwiązanie jest proste: każdy z członków rodziny powinien mieć swój własny pumeks.  Dodatkowo, trzeba pamiętać o jego częstym zmienianiu i dokładnym spłukiwaniu i osuszaniu po każdym użyciu. TUTAJ możesz kupić 10 sztuk w paczce za 13,40 zł.

Zbyt rzadkie mycie gadżetów do makijażu

Nie tylko o oczyszczaniu pumeksu zapominamy. W równym stopniu dotyczy to innych akcesoriów: gąbek do nakładania podkładu, pędzli do pudru czy różu, aplikatorów do cieni, pędzelków do korektora czy szminki. Po kilkukrotnym użyciu taki gadżet może stać się wylęgarnią bakterii, które nieświadomie rozprowadzamy na skórze.

O systematycznym myciu akcesoriów do makijażu powinny pamiętać zwłaszcza te z nas, które zmagają się z trądzikiem czy nadmiernym przetłuszczaniem się cery. Ideałem byłoby czyszczenie pędzli i gąbek po każdym użyciu, jednak – która z nas ma na to czas? Warto więc znaleźć chwilę raz w tygodniu na zadbanie o używane akcesoria. Można kupić specjalny płyn do czyszczenia, ale wystarczy również zastosować mydło w płynie, żel do twarzy czy… płyn do higieny intymnej. Należy pamiętać o tym, aby pędzle suszyć w pozycji poziomej: w przeciwnym wypadku spływająca woda może rozmiękczyć spajający włoski klej.

Zapominanie o szyi i dekolcie

Szyja i dekolt to te partie ciała, o których najczęściej zapominamy podczas codziennego wklepywania kremu. Dlatego to zwykle skóra szyi i dekoltu zdradza nasz wiek: bardzo szybko staje się przesuszona i pokrywa się zmarszczkami. Rozwiązanie jest bardzo proste: czy to podczas nakładania balsamu, czy aplikacji kremu do twarzy, wystarczy sięgnąć nieco dalej i zadbać o skórę między biustem a brodą.

Dotykanie twarzy i włosów

Choć to przewinienie nie jest stricte pielęgnacyjnym błędem, to jednak stanowi źródło wielu problemów. Zwykle nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak często dotykamy dłonią twarzy czy przeczesujemy palcami włosy. W ten sposób zostawiamy na skórze i pasmach zgromadzony na dłoniach brud i bakterie, co prowadzi do szybszego przetłuszczania się włosów i powstawania zapalnych krostek na twarzy. Co zrobić?

Jeśli nie potrafisz zapanować nad swoimi dłońmi, postaraj się je dość często myć. Możesz również kupić mydło w żelu bez spłukiwania (np. TAKIE) czy spray do dezynfekcji rąk.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ