Pin It

W Anglii na jedną Polkę przypada 2,5 dziecka, w Polsce tylko 1,3 dziecka. Co sprawia, że nasze rodaczki wolą bardziej zakładać rodzinę za granicą, niż w Polsce? Jak wygląda życie w Anglii z dzieckiem?

Wydaje się to dziwne –  w końcu na obczyźnie czujemy się zwykle mniej pewnie niż „u siebie”, nie wiemy, co będzie jutro i tęsknimy za ojczyzną. Poza tym, na ogół wolimy wychowywać dziecko w ojczystym języku i blisko całej rodziny, o co trudniej w Wielkiej Brytanii. Dlaczego więc, mimo wszystko, polskie rodziny tak chętnie wybierają pozostanie w Anglii?

Okazuje się, że duża część Polaków w Anglii choćby pod względem zarobków czy mieszkania czuje się pewniej niż… we własnym kraju. Piszą o tym nasze rodaczki na polonijnych forach internetowych, takich jak Polki w Anglii i Matki Polki w UK na Gazeta.pl czy Mojawyspa.co.uk. – Wszystko tak naprawdę ma wpływ na decyzję o posiadaniu dziecka za granicą. Na przykład mój mąż prowadzi firmę  – pisze jedna z nich, Karolina z Manchesteru. – W Polsce zdarzało się, że urząd skarbowy nagle kazał mu zapłacić w ciągu dwóch tygodni kilka tysięcy złotych podatku, który rzekomo się należał. Całe lata mąż stracił na tłumaczeniu urzędowi skarbowemu, że fiskus się pomylił. W końcu przyznano mu rację, ale proszę sobie wyobrazić sytuację rodziny z dzieckiem, która z dnia na dzień musi „organizować” takie sumy. W Anglii fiskus grzecznie prosi o wyjaśnienia, a na zapłatę daje nawet rok – tłumaczy na forum Polki w Anglii mama dwójki dzieci, która do Polski na razie nie zamierza wracać. Karolina opowiada, że z powodu nierzetelności kontrahentów, nagłych kontroli, wciąż zmieniających się przepisów i wysokich opłat, w Polsce ich sytuacja z dnia na dzień zmieniała się i z właścicieli prosperującej firmy zamieniali się w kandydatów do zasiłku.

Widoczne różnice w zasiłkach

A ten w Polsce nie poraża wysokością. Zasiłek dla bezrobotnych wynosi ok. 300 – 600 zł wypłacanych przez maksymalnie rok, macierzyński to 100% wynagrodzenia, ale tylko, jeśli osoba była zatrudniona na umowę o pracę lub zlecenie. Osoby zatrudnione o dzieło czy niezatrudnione nie dostaną nic, chyba że będą zarejestrowane jako bezrobotne  – wtedy mogą liczyć na kilkaset złotych miesięcznie.  W Polsce jest też zasiłek dla samotnej matki – 170 zł miesięcznie. Nawet o osławione becikowe nie jest łatwo, bo trzeba postarać się o komplet dokumentów i potwierdzić ciążę do trzeciego miesiąca –  później zasiłek przepada. Z kolei zasiłek na dziecko to 77– 106 złotych, a żeby go otrzymać trzeba spełniać ostre kryteria, m.in. dotyczące dochodu.

W Anglii zasiłek dla bezrobotnych to 56 – 71 funtów tygodniowo (ok. 200 – 350 złotych). Zasiłek dla samotnych matek to po przeliczeniu ok. 250 – 400 złotych miesięcznie, ale przysługuje wszystkim rodzicom, którzy wychowują dzieci i jest wypłacany niezależnie od zasiłku np. na mieszkanie, dla bezrobotnych itp. Do trzech miesięcy po urodzeniu dziecka osoby o niskich dochodach mogą też się ubiegać o 500 funtów jednorazowej pomocy na zakupy związane z dzieckiem. Różnice widać więc gołym okiem.

– Pracowałam na umowę o dzieło w momencie zajścia w ciążę, u kilku pracodawców. Żeby otrzymać jakiekolwiek pieniądze od państwa, którego jestem obywatelką, zatrudniłam się fikcyjnie u teścia na kilka miesięcy przed porodem. Musiałam oczywiście sama płacić sobie, to znaczy teściowi, wynagrodzenie, które mi wypłacał. Tylko dzięki temu dostałam od państwa pieniądze na to, by urodzić i utrzymać przy życiu przez pierwsze pół roku przyszłego obywatela.  Polska wymusiła na mnie, żebym była oszustką. Niech życzliwi nie dziwią mi się, że uciekłam za mężem do Anglii – pisze brutalnie inna internautka na forum. Takich historii są setki.

poradniki ciążowe

Ile można kupić?

Wielu zastanawia się nad fenomenem, jakim są wyższe ceny w Wielkiej Brytanii, które pozwalają żyć na… wyższej stopie, niż w Polsce. Jak to możliwe?  Nie tylko ceny, ale również siła nabywcza ma wpływa na to, jak żyje nam się w danym kraju. Polska jest pod tym względem na 28 miejscu w Europie, Anglia – tuż za pierwszą dziesiątką.  To znaczy, że nawet zarabiając w Anglii tyle samo, co tu, dzięki zasiłkom, pomocy państwa, odliczeniom podatkowym itp., rodzina może sobie pozwolić na więcej.

Poza tym, w czasach „globalnej wioski” i wszechobecnych sieci marketów (jak brytyjskie Tesco) wiele produktów, które lądują na naszych stołach lub w naszych szafach, dociera do nas z Anglii. To dlatego np. produkty marek własnych marketów są u nas zwykle droższe – dochodzą koszty transportu i magazynowania. Według danych brytyjskiego Department for Environment, Food and Rural Affairs, Brytyjczycy wydali w zeszłym roku na jedzenie średnio 2766 funtów, co daje 57 funtów tygodniowo (288 złotych). Wirtualna Polska również opublikowała wartość koszyka tygodniowych zakupów – to średnio 183 złote, a więc różnica w cenach nie jest drastyczna.

Posyłać, czy nie posyłać?

A co z cenami przedszkoli i żłobków? Te są bardzo wysokie zarówno tu, jak i tam. Jak podaje „The Guardian”, przeciętny koszt tygodniowej opieki dziecka do lat 2 w Londynie to 197 funtów (ok. 1000 zł), poza Londynem – 141 funtów. To dużo w porównaniu z Polską, w której przecież też nie jest tanio – żłobek to wydatek rzędu 300 – 1000 złotych miesięcznie, a opiekunka od 600 złotych na prowincji do 2500 zł w Warszawie. Mamy przebywające w Anglii wskazują jednak, że rodzic, któremu potrzebna jest taka opieka w Anglii, jest automatycznie uprawniony do child benefit i innych form pomocy państwa, a poza tym prawa kobiet na rynku pracy są silniej respektowane i pracodawcy chętniej godzą się na niepełny etat młodej mamy.

– Rząd Polski wychodzi z założenia, że jeśli kogoś stać na taki wydatek to… niech płaci, a jeśli nie – jego problem – pisze na forum Mojawyspa.co.uk Kasia z Bydgoszczy, mieszkanka Leeds. – Mi na początku w Anglii było bardzo ciężko bo żłobek kosztuje ponad 40 funtów dziennie. Jednak potem rozmawiałam z miłą panią z tax credit (urzędu podatkowego) która powiedziała mi, że można się ubiegać o dofinansowanie nawet 90% kosztów. O tym, że w Polsce można ubiegać się o jakieś ulgi dowiedziałam się dopiero po przyjeździe do Anglii, przypadkiem – nikt mi niczego nie powiedział.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ