rodzicielstwo
Pin It

Ciąża? Dziecko? Rodzicielstwo? Teraz to już koniec. Zapomnij o beztroskim życiu, spaniu w weekend do południa, imprezach do białego rana, realizacji marzeń, karierze i chwilach spokoju spędzonych na nicnierobieniu. Swoją drogą, ciesz się dopóki dziecko jest jeszcze w brzuchu, bo najgorsze dopiero przed tobą. Niekończący się maraton zmęczenia i robienia w kółko tego samego niebawem u ciebie zagości.

Gdy kobieta zachodzi w ciążę w jej otoczeniu na ogół prędzej czy później pojawią się „życzliwe” osoby, które uświadomią jej w co się wpakowała. Przez kolejne lata, wraz z rozwojem dziecka, być może te same osoby będą powtarzać, że przechlapane będzie mieć dopiero, gdy: dziecku będą rosnąć zęby, zacznie chodzić, zacznie zadawać niezliczoną ilość pytań, pójdzie do przedszkola, szkoły podstawowej, itd. Rodzicielstwo jawiące się jako długie lata ograniczeń, wyrzeczeń i pozostawania w cieniu, odrzucania na bok swoich planów, marzeń czy chęci spełniania się na różnych polach – taki obraz wciąż jest żywy, choć wiele osób zdaje sobie sprawę z jego skrajności oraz tego, że nie zawsze aż w takim stopniu musi się on pokrywać z rzeczywistością. Gdzieś pomiędzy obrazem udręczonej matki Polki i przeciwną mu przelukrowaną wizją rodzicielstwa kryje się jeszcze normalność. Nie zawsze łatwa, ale jednak.

Rodzicielstwo, czyli szansa

To naturalne, że w pierwszych latach życia dziecka, zwłaszcza w pierwszym roku, nasza uwaga całkowicie koncentruje się na tej małej istocie. Inne, dotychczas ważne dla nas sprawy, mogą zejść na drugi plan. Równocześnie jednak wcale nie musi być to kojarzone z blokowaniem swoich możliwości, a jedynie zmianą priorytetów. Rodzicielstwo dla niektórych może jawić się również jako szansa, początek prawdziwego życia, czegoś dobrego i rozwijającego. „Życie bez dziecka jest naprawdę puste” – mówiła Natalia Hatalska w wywiadzie dla naszego portalu. „Rodzicielstwo to najlepszy sposób na rozwój osobisty” – pisze w swojej książce „Dziecko z bliska” Agnieszka Stein, psycholog. I co najlepsze – wiele mam otwarcie się tym dzieli, przekonując innych, że to właśnie ono – dziecko – było źródłem inspiracji i motorem do tego, by zakładać własne firmy, łączyć aktywnie swoje życie prywatne i zawodowe, uczyć się i starać zrozumieć samą siebie, swoje potrzeby i emocje. Bez nadmiernego idealizowania, ze świadomością tego, że bycie mamą to nie bajka, w której zawsze jest się w najlepszej formie. Ze zrozumieniem, że to zupełnie nowy, niełatwy etap, pełen zmian i różnorodnych doświadczeń, ale i również z tym, że słowo „rozwój” nie dotyczy wyłącznie dziecka – jest też wpisane w bycie rodzicem. Co można na tym zyskać?


[quote_box_center]„Dziecko z bliska” Agnieszki Stein oraz wiele innych książek dla rodziców kupisz w TYM miejscu. [/quote_box_center]dziecko z bliska agnieszka stein


Lepsza ja to lepszy świat

– Kiedy stajesz się rodzicem, rodzicem pragnącym i kochającym swoje dziecko, świat się totalnie przewartościowuje. Na lepsze oczywiście. Nagle okazuje się, że mamy w sobie nie tylko niezliczone pokłady miłości, którą obdarzamy dziecko, ale też zapas energii i pragnienia budowania lepszego świata – mówi Beata, mama pięcioletniego Kajetana. – Wyznaję zasadę, że lepsza ja to lepszy świat. Jeżeli każdy z nas będzie choć trochę lepszym człowiekiem, to automatycznie cały świat będzie zmieniał się in plus. Dzięki dzieciom zmieniamy siebie, uczymy się nowych umiejętności, zdobywamy nowe doświadczenia. I to nie tylko w sferze opieki nad maluchami, ale też w życiu zawodowym – dodaje.

Jak rodzicielstwo wpłynęło na jej życie zawodowe? – Dzięki synowi nauczyłam się pracować szybciej i wydajniej. Musiałam nauczyć się lepszej organizacji, bo nie mam czasu na zajmowanie się drobiazgami, ani na pracę po godzinach – mówi Beata. – Będąc mamą zmieniłam się też jako osoba. Jestem dużo bardziej cierpliwa, odporna na stres i łatwo się nie poddaję. To cechy, których moje dziecko we mnie poszukuje, potrzebuje ich do życia w spokoju i stabilizacji. Jestem o kilka kroków dalej niż kilka lat temu. I zastanawiam się, jakie kroki zrobię w chwili, gdy na świat przyjdzie moja córka – dodaje.

Mogę więcej

– Od pięciu lat jestem mamą, dzięki czemu przestałam myśleć tylko o sobie, zaczęłam spoglądać na świat z szerszej perspektywy – opowiada Milena, mama Mai. – Postanowiłam się rozwijać, kontynuować studia, a nawet podjąć kolejne po to,  aby móc kiedyś powiedzieć, że zrealizowałam swoje marzenia, a Moja Córeczka była motorem, który jeszcze bardziej mnie motywował, by się realizować zawodowo, poszerzać horyzonty – i dla Niej, jak i dla siebie samej – dodaje.

Córka Mileny przyszła na świat w momencie, kiedy jej mama, jako dwudziestolatka kończyła pierwszy rok studiów.

– Może wydać się dziwne, że będąc rodzicem, robi się coś innego, że może traci się cenny czas z dzieckiem, bo realizuje się jakieś założenia, ale wiem z doświadczenia, że będąc mamą, mimo nieubłagalnie płynącego czasu, ma się go więcej i więcej – tłumaczy Milena. – Możliwość rozwoju jest ważna na każdym etapie życia, a gdy ma się małą, rozwrzeszczaną, ale pięknie uśmiechniętą i szczęśliwą na nasz widok Istotkę – chce się uczyć i realizować swoje plany zawodowe i osobiste z myślą o Niej.

Sens życia?

„Funkcjonowanie człowieka w roli matki bądź ojca wnosi w życie jednostki istotne wartości i przeżycia. Dziecko przez sam fakt zaistnienia w rodzinie daje poczucie spełnienia i inicjuje więzi miłości. To sprawia, że u rodziców wzrasta zaangażowanie w życie i ujawnia się jego sens” – piszą Lucyna Bakiera i Żaneta Stelter, autorki książek związanych z psychologią rozwoju człowieka.

Polecamy: Dogadać się z dzieckiem – wywiad z Joanną Berendt i Magdaleną Sendor

Zostanie rodzicem wzbogaca nas w nowe kompetencje, które – jeżeli tylko zechcemy je dostrzec – można skutecznie wykorzystywać również w innych obszarach życia oraz pełniąc inne role, poza byciem mamą lub tatą. Można wynieść z tego duże korzyści dla siebie, ale niekoniecznie zawsze musi tak być. To kwestia indywidualna, własnych chęci i własnego spojrzenia na rolę mamy czy taty. „Poprzez rodzicielstwo jednostka uczy się pełnienia określonych ról społecznych, a tym samym poszerza swoje kompetencje i umiejętności radzenia sobie z istotnymi zadaniami życiowymi” – dodają Lucyna Bakiera i Żaneta Stelter.

Obie autorki zwracają też uwagę na kwestię rozwoju rodzica w chwili, gdy ich dzieci wchodzą w okres nastoletni. To, co jest bardzo typowe dla tego etapu – bunt i krytykowanie dorosłych – uznają za czynnik wyzwalający u rodziców nowe formy działań, czyli czynnik ich rozwoju. „Krytyczne uwagi dziewcząt i chłopców pod adresem rodziców zmuszają do refleksji nad własnym stanem wiedzy, wartości, poglądów i własnym postępowaniem. Dokonywana refleksja może stymulować zmianę w funkcjonowaniu dorosłych. Doświadczenia takie stwarzają nowe możliwości ich rozwoju” – tłumaczą autorki.

A może jest zupełnie inaczej? Jak Ty postrzegasz swoje rodzicielstwo?

Źródła:

Lucyna Bakiera, Żaneta Stelter, Rodzicielstwo z perspektywy rodziców dziecka pełnosprawnego i niepełnosprawnego intelektualnie, [w:] Zalety i wady życia w rodzinie i poza rodziną. Roczniki socjologii rodziny, t. XX, Poznań 2010

Lucyna Bakiera, Żaneta Stelter , Rodzina z perspektywy socjologicznej i psychologicznej: ciągłość i zmiana, [w:] Obrazy życia rodzinnego z perspektywy interdyscyplinarnej. Roczniki socjologii rodziny, t. XVII, Poznań 2006

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ