Pin It

12 świetnych reportaży, zdjęcia uhonorowanej w tym roku World Press Photo Anny Bedyńskiej, a do tego trudny temat – życie z zespołem Downa i życie rodziny, w której rodzi się takie dziecko. Na spotkaniu promującym książkę „Pytania, których się nie zadaje. 12 reporterów, 12 ważnych odpowiedzi” nie mogło zabraknąć Siostry Ani.

– Nie chcieliśmy pokazać niczego w sposób z góry ustalony ani by czytelnik pomyślał tylko „Oj, jak tej matce ciężko”. Chcieliśmy pokazać, jak złożony bywa świat rodzin osób dotkniętych zespołem Downa. – mówił podczas premierowego spotkania Andrzej Suchcicki, pomysłodawca akcji. Książka „Pytania, których się nie zadaje. 12 reporterów, 12 ważnych odpowiedzi” miała jednocześnie przybliżyć bohaterów do społeczeństwa, przypomnieć o ich istnieniu, a jednocześnie trafić do szerszego czytelnika, który dotąd nie sięgnąłby po taką publikację. Chyba się udało. Reportaże przeprowadziło dwunastu uznanych dziennikarzy – m.in. Iza Michalewicz, Agnieszka Wójcińskia czy Jolanta Grabowska – a wspaniałe zdjęcia przygotowała Anna Bedyńska. Jednak głównie chodzi tu o bohaterów.

Jeśli ja mu nie pomogę, to…

Książka opowiada historie osób z zespołem Downa od narodzin, po starość. Bohaterami jednego z reportaży są rodzice 11-to miesięcznej dziewczynki, w innym główną bohaterką jest 56-letnia kobieta. Nie wszystkie historie opowiadają o rodzicach, którzy od początku zaakceptowali swoje dziecko i poświęcili mu się w całości. Jedna z mam opowiadała, że chciała oddać syna do domu dziecka, bo nie była w stanie sprostać myśli o tym, że do końca jego życia będzie musiała zajmować się głównie nim. – Usłyszałam na placu zabaw, jak jedna dziewczynka mówi do drugiej: – Nie podchodź do Krzysia, on jest chory! Pomyślałam, że jak ja nie pomogę mojemu dziecku, to nikt nie pomoże. Poszłam na studia pedagogiczne. 20 lat po maturze. – mówiła bohaterka reportażu Pawła Piotra Reszki.

Wyleczymy ją

Inna bohaterka to 56-letnia kobieta z niewielkiej wsi na Pomorzu. Jej mama urodziła ją w czasie, gdy do wsi nie dojeżdżał nawet autobus. Niosła ją więc 7 kilometrów na plecach do miasteczka, skąd łapała okazję do Darłowa. Tam lekarze mówili „wyleczymy pani dziecko”. Nie wiedzieli nic o chorobie i nie mieli pojęcia, że nie da się jej wyleczyć. Z tą rodziną autorka reportażu zamieszkała na 3 dni. Tak jak innych autorów historii, najbardziej uderzyło ją to, jak wielka miłość panuje w rodzinach osób niepełnosprawnych. Gdy zaczynali pracę nad projektem, wielu z nich reagowało strachem – czy sobie poradzą, jak będą się komunikować, czy się polubią. Jednak szybko ich obawy się rozwiały.  – Bardzo się cieszę, że zostałam zaproszona do tego projektu. Ten świat okazał się nie być tylko czarno-biały, wręcz przeciwnie – był bardzo kolorowy. – mówiła Anna Bedyńska.

Jedna z reporterek podczas przeprowadzania rozmów z bohaterami była w dziewiątym miesiącu ciąży. Jak każda mama martwiła się, czy jej dziecko urodzi się zdrowe. Jak opowiadała na premierze książki, po kilku dniach w towarzystwie kochającej się i niezwykle ciepłej rodziny Bartka Mazura wyszła stamtąd z mniejszym ciężarem na sercu. Wiedziała, że nawet, jeśli jej dziecko urodzi się z zespołem Downa, to – tak jak jej bohaterowie – nadal będzie miała szczęśliwą i kochającą się rodzinę.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ