monika mrozowska
Pin It

Monika Mrozowska – mama, aktorka, autorka książek oraz fanka pysznego, zdrowego jedzenia – w rozmowie dla portalu SiostraAnia.pl opowiada m.in. o tym, czy można przekonać maluchy do jedzenia kaszy jaglanej i o dalekich podróżach z plecakiem w towarzystwie dzieci.

Jest Pani aktorką, pisarką, ale przede wszystkim mamą trojga dzieci. Czy można połączyć „funkcje” artystki, kobiety pracującej oraz matki w taki sposób, aby żadna ze sfer życia na tym nie ucierpiała?

Przede wszystkim te role się zmieniają i w zależności od potrzeb czasami jestem głównie mamą, a czasami więcej czasu poświęcam sprawom zawodowym. Moje dzieci o tym wiedzą i już nauczyły się, że są takie chwile, kiedy mają mnie na wyłączność, ale… może przyjść taki okres, kiedy nie będą mnie widziały przez kilka dni, a nawet miesiąc (co miało miejsce, gdy wyjechałam na zdjęcia do RPA). W wakacje, podczas pisania mojej ostatniej książki kulinarnej, która powstawała w naszym domu na wsi, moje dzieci wiedziały, że od rana do 18:00 moje bycie mamą ogranicza się do gotowania im posiłków, ale po 18:00 jestem tylko dla nich. Wtedy szliśmy na długi spacer, graliśmy w gry albo robiliśmy ognisko.

Pomiędzy Pani najstarszą córką Karoliną, a jej młodszą siostrą Jagodą i bratem Józefem jest niemała różnica wieku. Karolina to już 13-latka, Jagoda ma 6, a Józef niespełna 2 lata. Jak wyglądają relacje pomiędzy rodzeństwem w tak różnym wieku?

Jagoda z Karoliną często drą koty, kłócą się z byle powodu, ale wystarczy że nie widzą się kilka godzin i bardzo za sobą tęsknią. Józek jest przez jedną i drugą rozpieszczany, obcałowywany i noszony na rękach. Mimo małych konfliktów cała trójka jest ze sobą bardzo zżyta, a Karolina jest bardzo opiekuńczą starszą siostrą.

Czy w którymś z dzieci dostrzega Pani już jakiś talent lub silne predyspozycje – np. do śpiewu, czy sportu?

Uwielbiam obserwować moje dzieci i uważam, że każde dziecko ma jakiś talent, ale czy coś z niego będzie – to już zależy od ilości pracy, jaką włoży w jego rozwijanie. Karolina jest bardzo uzdolniona manualnie, pięknie rysuje i maluje i jest to nie tylko moja opinia, lecz także osób, które zajmują się tym zawodowo. Dlatego chodzi na zajęcia plastyczne, ale również w domu zachęcam ją do rysowania, czy malowania. Najlepszą zachętą jest oprawianie jej prac i wieszanie na ścianach w domu. To ją bardzo motywuje. Jagoda uwielbia tańczyć, śpiewać i recytować, dlatego 2 lata temu zapisałam ją do Gawędy (najstarszy zespół artystyczny w Polsce – przyp. red.). Gdy występuje na scenie, widać, że jest w swoim żywiole. Jadzia to w ogóle bardzo żywe dziecko, dlatego nie zdziwiłam się, gdy poprosiła także o zapisanie jej na zajęcia z… piłki nożnej. Józek jest jeszcze bardzo mały, ale już widać, że ma świetne wyczucie rytmu i doskonałą koordynację ruchów. Dlatego pewnie za rok również spróbujemy z zajęciami z piłki nożnej lub tańca.

Wydała Pani kilka książek kulinarnych. Znajdziemy w nich proste, ale zdrowe i wysmakowane przepisy. Czy miłość do gotowania była w Pani od zawsze, czy pojawiła się dopiero w którymś momencie życia, np. po urodzeniu dziecka?

Miłość do gotowania narodziła się w momencie, gdy zrezygnowałam z mięsa i zaczęłam samodzielnie gotować. Szybko okazało się, że sprawia mi to wiele przyjemności i całkiem nieźle wychodzi.

Czy planuje Pani kontynuować swoją pisarską przygodę?

Tak, w tej chwili wydaję książki z wydawnictwem Zwierciadło. Kilka dni temu odbyła się premiera książki mojej i Kasi Błażejewskiej-Stuhr „Uczta dla dwojga”. Przed świętami druga jej część: „Słodkie i zdrowe”, a w planach mamy jeszcze dwie kolejne pozycje.

Przez długi czas prowadziła Pani autorskiego bloga, ale też organizowała warsztaty kulinarne dla dzieci. Czy było coś, co Panią szczególnie zaskoczyło podczas spotkań z uczącymi się gotować maluchami?

W dalszym ciągu prowadzę takie spotkania i pokazy dla dzieci i dorosłych. Z dziećmi gotuje się super, zadają mnóstwo pytań i są bardzo ciekawe.

Teraz pytanie, na które odpowiedzi szuka wielu rodziców – jak zostać „przemytnikiem” marchewki, groszku, soczewicy i innych warzyw w diecie niejadka? Czy istnieje jakiś sprawdzony sposób na wzbudzenie w dzieciach sympatii do warzyw?

Nie będę czarować, że jest to łatwe. Na każde dziecko trzeba znaleźć inny sposób. Teraz przy Józku mam wrażenie, że znowu uczę się wszystkiego od zera, bo jest bardzo wybredny kulinarnie. Na szczęście uwielbia surowe owoce i niektóre warzywa, ale są produkty, których (absolutnie!) nawet nie tknie, mimo że jego siostry się nimi zajadają. Mam na myśli np. moją ukochana kaszę jaglaną…

Wielu rodziców nie dopuszcza swoich pociech do kuchni, chcąc ugotować szybciej, bez zbędnego brudzenia (a potem sprzątania), czy ewentualnych skaleczeń. Jak ich przekonać, że dziecko w kuchni to mimo wszystko bardzo dobry pomysł?

Ja, jeśli nie chcę bałaganu, to proszę o pomoc w czynnościach, które nie brudzą :). Nalanie wody do garnka, rozłożenie talerzy czy włożenie naczyń do zmywarki to przecież też pomoc w kuchni.

Jakiś czas temu wzięła Pani udział w popularnym programie reality show, w którym należało wykazać się nie tylko sprytem i odwagą, ale również sprawnością fizyczną, jasnością umysłu i wytrwałością. Czy uczestnictwo w tej zabawie czegoś Panią nauczyło lub przyniosło jakieś nowe umiejętności?

Przede wszystkim przekonałam się, że jestem odporna psychicznie, że nie panikuję bez powodu, ale również tego, że najważniejsze są dla mnie dobre relacje z osobami, które lubię. Tutaj ciężko było je stworzyć, bo taka była formuła programu, ale udało mi się nawiązać znajomości, które przetrwały po zakończeniu telewizyjnej przygody.

Program, o którym mówimy kręcony był w Afryce, stąd nasuwa się pytanie o kierunki i preferencje wakacyjne z dziećmi. Która forma odpoczynku bardziej Pani odpowiada – all inclusive w hotelu, czy wakacje na własną rękę? Gdzie Pani rodzina spędziła tegoroczny urlop?

Lubię każdy rodzaj wypoczynku. Cenię sobie przede wszystkim różnorodność. Akurat ostatnie wakacje spędziłam bardzo daleko, bo przez miesiąc z moim narzeczonym i czwórką dzieci (!) podróżowaliśmy z plecakami wszystkimi możliwymi środkami lokomocji po Tajlandii. To był cudowny urlop, co 2–3 dni zmienialiśmy miejsce pobytu, dzieci bardzo dzielnie to zniosły. Potem przez 3 tygodnie siedzieliśmy na wsi, gdzie pisałam książkę i robiłam do niej zdjęcia. Na tydzień wyskoczyłam też z moją przyjaciółką na „babski urlop”, podczas którego jeździłyśmy po Polsce.


Chcesz wiedzieć, co o macierzyństwie mówi Barbara Kurdej-Szatan albo Katarzyna Zielińska? Przeczytaj nasze wywiady ze znanymi mamami!

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ