Pin It

Najpierw pojawił się jej esej w jednej z gazet. Napisała w nim, że kocha swojego męża bardziej niż dzieci. Od tego się zaczęło – rozgorzała dyskusja, ona sama została zaproszona do Oprah Winfrey Show, pojawiały się nawet głosy, że powinno jej się dzieci odebrać. Potem powstała książka „Zła matka. Kronika matczynych wykroczeń, drobnych katastrof i rzadkich momentów chwały”.

Ayelet Waldman jest prawniczką z wykształcenia, żoną, matką czworga dzieci, feministką. Postanowiła napisać książkę, w której przedstawia lęk każdej z matek – lęk przed byciem złą matką.

Autorka próbuje na początku zdefiniować, co decyduje o tym, że ktoś jest dobrym lub złym rodzicem. Najpierw pyta, kiedy można mówić o tym, że ktoś jest dobrym ojcem. Okazuje się, że najczęściej padającą odpowiedzią było to, że dobry ojciec to taki, który po prostu jest. Bawi się z dziećmi, opiekuje się nimi, wspiera partnerkę. Na pytanie o to, kiedy można mówić o kimś, że jest dobrą matką, odpowiedzi przychodziły dużo trudniej. A już na pewno zdecydowanie trudniej można było je usystematyzować. Bo dobra matka musi robić wszystko. Jeśli czegoś nie zrobi, o czymś zapomni, coś zaniedba – wtedy staje się już złą matką, a przynajmniej niedoskonałą. Jak pisze autorka „Bycie dobrą matką, zgodnie z definicją samych matek, jest niemożliwe”.

W książce pojawia się także Wydział Ścigania Złych Matek. To wszystkie osoby, które wiedzą lepiej, jak wychowywać nasze dzieci, co robimy źle, co powinnyśmy zrobić inaczej. Nasze odmienne zdanie nie jest zwykłą różnicą opinii, ale staje się już błędem wychowawczym. Waldman opisuje przypadek karmienia swojego małego dziecka butelką. Przypadkowo spotkana kobieta skomentowała to jednym zdaniem – „Wie pani, nie ma to jak pierś”. Prawdą jednak było to, że ze względu na wadę podniebienia jej synka, miał on problemy ze ssaniem piersi i nie mógł być inaczej karmiony, jak właśnie butelką. Waldman wytłumaczyła to owej kobiecie, ale jednocześnie zastanawiała się, czemu tak łatwo ocenia się jej postępowanie jako matki, nie wiedząc, jak tak naprawdę wygląda jej życie i dlaczego robi tak, a nie inaczej. To tylko jeden z przykładów, jak działa opisywany Wydział Ścigania Złych Matek.

Waldman przyznaje, że jest feministką, tak została zresztą wychowana. Ma dość jasno sprecyzowane poglądy na życie, nie są one jednak nachalne dla czytelnika. Sama zresztą przyznaje, że bardzo mocno wpisała się w tradycyjny model rodziny. Owszem, jej mąż jest osobą, z którą potrafi odpowiednio podzielić obowiązki w domu, traktują się po partnersku. Jednak zaznacza, że odkąd żyje z mężem pod jednym dachem, nie zajmuje się wymianą żarówek i podobnymi rzeczami. Autorka zachęca do tego, by matki nie zapominały dbać o siebie oraz by próbowały znaleźć czas na spędzenie go ze swoim mężem, partnerem.

Bez względu na to, z którymi poglądami Waldman czytelnik się zgadza, a z którymi nie, przeczytanie tej książki jest okazją do zastanowienia się nad tym, co dla niego oznacza bycie dobrym rodzicem. Może także pomóc zatrzymać się w pogoni do doskonałości w byciu matką. Bo matka też ma prawo do tego, żeby się mylić, popełniać błędy, ale też dbać o siebie i się rozwijać. I wcale nie oznacza to, że musi być wtedy złą matką.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ